Jeśli znajdziesz się w portugalskim mieście i usłyszysz muzykę pochodzącą od grupy studentów w czarnych pelerynach - znalazłeś tuńczyka.

Ale skąd wzięła się ta tradycja?

W XIII wieku biedni studenci uniwersytetów na Półwyspie Iberyjskim mieli problem. Musieli jeść. Wzięli więc do ręki gitary, mandoliny i tamburyny. I śpiewali za nie. Dosłownie. Tych wędrownych muzyków studenckich nazywano Sopistas. Żebracy od zupy. Grali na ulicach i placach w zamian za monetę i miskę zupy.

Według legendy samo słowo Tuna prawdopodobnie pochodzi od francuskiego wyrażenia roi de Thunes. Król Tunisu. Który podobno kochał nocne życie i śpiewał na ulicach. Odpowiednia nazwa dla grupy miłośników muzyki. W XVI wieku aspekt przetrwania zanikł. Muzyka pozostała.

Dzisiaj. Grupy studentów wciąż ubierają się w te same ciemne peleryny. Wciąż noszą te same instrumenty. Serenady miast w całej Portugalii i poza nią.

Niektóre tradycje są po prostu zbyt dobre, by je porzucić.