W rozmowie z Lusa, specjalista prawa publicznego i jeden z ekspertów konsultowanych przez Zgromadzenie Republiki podczas opracowywania ustawy o obywatelstwie wyjaśnił, że możliwość wydalenia cudzoziemców z portugalskimi dziećmi jest sprzeczna z wieloletnimi orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego, a wydłużenie maksymalnego czasu zatrzymania (z dwóch miesięcy do półtora roku, w tym terminu skutecznego wydalenia) jest nieproporcjonalne dla osób, które nie popełniły przestępstw.
Zmiany w przepisach definiujących powrót wydłużają okres zatrzymania zgodnie z tym, co dzieje się w Unii Europejskiej w ramach Europejskiego paktu o migracji i azylu, który "nakłada bardzo szczegółowe zasady dotyczące powrotu dla wszystkich państw. Wszystkie te zasady mają na celu zaostrzenie gwarancji dla ludzi, w celu zapewnienia większego bezpieczeństwa oraz szybszych i skuteczniejszych wydaleń", powiedziała Ana Rita Gil.
"Portugalia wykorzystuje kontekst europejski do zaostrzenia przepisów, ale moim zdaniem nie było konieczne zaostrzanie ich tak bardzo", powiedziała.
Zdaniem Any Rity Gil, zwiększenie kary za odsyłanie cudzoziemców z obecnych dwóch miesięcy do roku więzienia plus dodatkowe sześć miesięcy na wykonanie decyzji jest "bardzo nieproporcjonalnym rozszerzeniem" w kontekście portugalskiego ustawodawstwa.
"Niepokoi mnie również przepis, który budzi bardzo wyraźne wątpliwości co do niekonstytucyjności, ponieważ pozwala na wydalenie osób, które mają dzieci posiadające obywatelstwo portugalskie", podczas gdy "Trybunał Konstytucyjny w 2004 r. orzekł już, że cudzoziemcy nie mogą zostać wydaleni w takiej sytuacji, a jeśli popełnili przestępstwa, podlegają dokładnie takim samym środkom karnym jak obywatele Portugalii".
Prawnik zwrócił również uwagę, że decyzjom o powrocie towarzyszy zakaz ponownego wjazdu, który został zwiększony z pięciu do 20 lat.
"Wydaje mi się to przesadą, ponieważ wyrok jest tylko o pięć lat niższy od maksymalnego wyroku wydawanego przez portugalski wymiar sprawiedliwości (25 lat więzienia)" - powiedziała.
Z drugiej strony, prawo przewiduje, że "odwołania do sądów, nawet w sprawach azylowych, nie będą już wstrzymywać wydalenia osoby", co naraża integralność wnioskodawców na ryzyko, jeśli zostaną poddani "torturom w kraju pochodzenia", ostrzegła Ana Rita Gil, która przewiduje wzrost liczby sporów sądowych.
W wielu przypadkach wnioskodawcy, którzy są uprawnieni do ochrony sądowej, będą mogli wnieść środki zapobiegawcze, które są droższe i niezależne od głównego powództwa, aby spróbować zapobiec wykonaniu decyzji.
Jednak w wielu przypadkach "wiele osób nie jest świadomych swoich praw, niekoniecznie są one czytane lub przekazywane w sposób przejrzysty", powiedział, podkreślając, że system powinien być "jaśniejszy" w informacjach przekazywanych cudzoziemcom.
"Obawiam się, że ludzie nie będą w stanie skorzystać z tych praw, ponieważ najwyraźniej ich nie znają" - powiedziała.
Mimo wszystko ustawa zawiera pozytywne rozwiązania, powiedziała Ana Rita Gil, wskazując na "środki alternatywne do zatrzymania", coś, co do tej pory nie istniało w przypadku cudzoziemców, pozwalając im na przekazanie dokumentów władzom.
"Bez dokumentów cudzoziemcy nie mogą się przemieszczać, a to pozwala uniknąć niebezpieczeństwa ucieczki", wyjaśniła badaczka, która zwróciła uwagę na koszty tego zaostrzenia prawa.
"Wydłużenie okresów zatrzymania będzie oznaczać wzrost kosztów dla państwa, po pierwsze z powodu budowy tymczasowych ośrodków zakwaterowania, których nie mamy, aby zatrzymać cudzoziemców zagrożonych deportacją" - powiedziała.
W przypadku pasażerów, którym uniemożliwiono wjazd na terytorium kraju, państwo może domagać się odpowiedzialności od przewoźników, "którzy mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności za opłacenie ich pobytu" w ośrodku detencyjnym, "ponieważ nie upewnili się, że ludzie mają odpowiednie dokumenty".
Jednak w przypadkach, gdy obywatel zostanie zidentyfikowany przez władze jako znajdujący się w nieuregulowanej sytuacji, państwo portugalskie będzie odpowiedzialne za pokrycie kosztów zatrzymania, które może trwać do półtora roku.
"Istnieje wiele obliczeń, które mówią: wszystkie pieniądze, które państwo wydaje na policję graniczną, na systemy kontroli, na centra instalacyjne, na loty powrotne, na monitorowanie lotów powrotnych, są liczbowo znacznie wyższe niż te, które zostałyby wydane, gdyby ci ludzie żyli z ubezpieczenia społecznego", wyjaśniła Ana Rita Gil.
Dlatego też "nie ze względów bezpieczeństwa, nie ze względu na koszty chcemy wprowadzić te środki, ale ze względu na tożsamość" - podsumowała.






