Historia biblijna wspomina człowieka idącego z Jerozolimy do Jerycha, który zostaje obdarty, okradziony i pobity. Kapłan i Lewita przechodzą obok, nie udzielając mu pomocy, ale Samarytanin zatrzymuje się i opiekuje się nim, zabiera go do gospody i płaci za jego opiekę.Dla celów tej historii nie ma znaczenia, kto był kim, tylko to, że Samarytanin pomógł nieznajomemu w potrzebie.

Nie jestem szczególnie bogobojną kobietą, ani też całkowitą poganką. Zostałam wychowana, by być uprzejmą, pomagać innym (szczególnie mojej mamie z odkurzaczem), nie być niegrzeczną, nie bić ludzi i odrabiać lekcje.

Moi osobiści Dobrzy Samarytanie

Cóż, wczoraj miałem doświadczenie Dobrego Samarytanina i prawdopodobnie można to nazwać zemstą w najmilszy sposób. Mam sąsiada, który mieszka sam i nie wychodzi zbyt często, więc zaprosiliśmy go do naszego domu na posiłek. Nic wyszukanego, po prostu zmiana scenerii dla niego, "łamanie chleba", że tak powiem (w rzeczywistości były to kiełbaski, zacieru i groszek). W tym przypadku byłem dobrym Samarytaninem.

Ale skończył mi się groszek, więc wyruszyłem wcześniej, aby kupić trochę więcej, a jadąc z domu, słyszałem ocierający się dźwięk z zewnątrz, który brzmiał, jakby gałąź mogła złapać pod samochód, co nie jest niczym niezwykłym w naszym wiejskim obszarze, i nie zwróciłem na to większej uwagi.

Zaparkowałem przed sklepem, a mężczyzna klepnął mnie w ramię i wskazał na moje tylne koło - odgłos tarcia był przebitą oponą, a ja przekląłem pod nosem. Nie jestem technikiem samochodowym, ale znam zasady zmiany koła i, co zabawne, nie tak wiele tygodni temu, kiedy mieliśmy tyle deszczu, "studnia", w której znajduje się zapas, została zalana i udało mi się wyjąć zapas, razem z podnośnikiem pod spodem. Mój zaufany mechanik przyjechał i wywiercił dziurę, aby wypuścić wodę, a Bob jest twoim wujkiem, byłem posortowany.

Miałem wiedzę

Nie zamierzałem jednak wystawiać swojej wiedzy na próbę, zwłaszcza przed garstką miejscowych mężczyzn z zapalonymi papierosami i butelkami piwa w rękach, którzy bez wątpienia czekali tylko na rozpoczęcie porannej rozrywki. Wiedziałam, że nakrętki kół są prawdopodobnie mocno dokręcone, a ich odkręcenie będzie wymagało sporego ciężaru, ponieważ koła nie były zdejmowane od dłuższego czasu, więc miałam wizje spocenia się jak świnia, a moja spódnica powiewała, pokazując przyszłotygodniowe pranie. Wezwano zaufanego mechanika, a ja siedziałam i czekałam, z otwartym bagażnikiem, otwartymi drzwiami, nonszalancko patrząc na mój telefon.


Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy pan, który jak przypuszczam był jednym z "obserwatorów", podszedł i zaproponował zmianę opony - właściwie to upierał się, że on i jego kolega to zrobią - i odesłał mnie po groszek. Przez okno sklepowe widziałem, jak mój samochód jest kołysany i przez jedną straszną chwilę zastanawiałem się, czy zdejmują koło bez uprzedniego podważenia go. Ale wszystko było w porządku i wykonali swoją pracę, zanim do nich dołączyłem. Wymieniono kilka euro i uścisków za ich uprzejmość, po czym rozeszliśmy się w swoje strony - oni do sklepu, aby bez wątpienia "kupić przekąski", a ja z powrotem do domu, aby ugotować bangers and mash (z groszkiem).

Morał tej historii

To byli zupełnie obcy ludzie, którzy wyciągnęli pomocne dłonie. Przez pół godziny byli moimi Dobrymi Samarytanami i nie mógłbym być bardziej wdzięczny. Dziękuję, Nelson i Ruben.

Morał z tej historii, jeśli w ogóle jakiś jest, jest taki, że każdy potrzebuje czasem pomocnej dłoni, być może jakaś kochana starsza dusza zmagająca się w upale z torbami transportowymi - lub ktoś taki jak ja, zbyt nieudolny, by samemu zmienić oponę.

Koncepcja, że dobre uczynki mogą być odwzajemnione z nieoczekiwanych kierunków, jest jak najbardziej prawdziwa.