Batavi, lud germański z czasów rzymskich, przybył w dół Renu i zajął część wschodniej części kraju, która jest obecnie prowincją Gelderland. Rzymianie również mieli wpływ na ludy tamtej epoki, ale zostali wyparci przez Batawów. Następnie swój ślad pozostawili Frankowie i Wikingowie. Hiszpanie i Francuzi okupowali ziemię, która w międzyczasie stała się republiką, przez jakiś czas, dopóki nie zostali wyparci, a regenci ściągnęli Willema Orańskiego z wygnania i ustanowili go królem na początku XIX wieku.
Z tej mieszanki imigrantów powstało to, co dziś nazywamy Holendrami. Czy wszyscy ci różni ludzie i kultury integrowali się, szanowali (niezbyt) pierwotnych mieszkańców i szanowali ich przekonania religijne? Nie, wcale nie. Podzielili się i podbili. Czy to oznacza, że kultury europejskie są stracone, czy też zostaną zmienione w coś innego? Możliwe... prawdopodobnie... na pewno? Nie wiem. Wiem natomiast, że nie chcę chodzić w burce, ani nawet w obowiązkowej chuście. Chcę, aby moje idee były moje i szanowane przez moich współobywateli.
Kiedy mieszkałem w Holandii, Holendrzy byli znani jako tolerancyjni ludzie. To były czasy...
Sposób myślenia
W moim pierwszym artykule przedstawiłem ogólny wgląd w sposób myślenia Holendrów. Przynajmniej Holendrów, jakich znam, a raczej znałem. Pisanie tego artykułu sprawiło mi wiele radości. Dobrą rzeczą jest to, że otrzymałem odpowiedź.
Patrick z Lizbony powiedział mi: "Właśnie wróciłem z Amsterdamu i muszę przyznać, że twój pożegnalny komentarz wydaje się całkiem holenderski". Uśmiechnąłem się.
Jest też Jenny, rodowita Brytyjka, która mieszkała w Holandii przez 30 lat. Opowiada mi o swoich doświadczeniach jako emigrantka wśród Holendrów. Podobał jej się mój artykuł i zgadza się ze wszystkim, co napisałem. Chce tylko dodać, że doświadczenie ekspata w Holandii może być bardzo różne w zależności od regionu. Ona sama mieszkała na południu, w Brabancji, podczas gdy jej przyrodni brat mieszkał w Hadze. Większość ludzi, których spotkał, mówiła po angielsku, ponieważ obszar ten jest bardziej kosmopolityczny. Ale w Brabancji Jenny była zmuszona nauczyć się holenderskiego, aby się zintegrować, ponieważ w tym czasie prawie nikt nie mówił po angielsku. Tubylcy nieustannie przypominali im, że najwyższy czas nauczyć się holenderskiego. Tak też zrobili i życie stało się łatwiejsze.
Przypomniało mi to moją przyrodnią szwagierkę, Hazel, Brytyjkę z Londynu. Po ślubie z moim przyrodnim bratem zamieszkali w Huizen, małej wiosce na południe od Amsterdamu. Było to około 65 lat temu (stary? kto, co masz na myśli?), a w tamtych czasach prawie nikt poza dużymi miastami nie mówił po angielsku, więc była również zmuszona do nauki holenderskiego.
Kredyty: Pexels; Autor: Grisha Besko;
Pewnego dnia Sinterklaas przyjechał do miasta, a ona chciała wiedzieć o świętach i związanych z nimi słodyczach. Opowiedziałem jej więc o marcepanie i "borstplaat" (nieco podobnym do krówki lub szkockiej tabliczki), co dosłownie tłumaczy się jako napierśnik. Poszła do cukierni w wiosce i spróbowała swoich sił, prosząc o "borstelplaat", talerz szczotki. Wszyscy się śmiali, a ona nigdy nie zapomniała właściwego słowa. Poszła jednak poszukać przepisu i w następnym roku sama go zrobiła!
Duch przygody
Jenny i ja zgadzamy się, że w Portugalii, gdzie teraz mieszka, zwłaszcza w dużych miastach i Algarve, trudno jest nauczyć się portugalskiego, ponieważ większość tubylców nalega na mówienie po angielsku. Musimy walczyć, by mówić po portugalsku. Mój gospodarz jest Portugalczykiem i nie mówi w żadnym innym języku, więc muszę. Moim największym problemem jest zrozumienie, co mówią Portugalczycy, a mój gospodarz jeszcze bardziej mi to utrudnia. Jąka się i sepleni, OMG! Ale zawsze patrzy na mnie, żeby sprawdzić, czy rozumiem, o co mu chodzi. Jeśli nie, powtarza, co nie ułatwia mi sprawy. W końcu uśmiecham się i kiwam głową. Zazwyczaj jest to słuszne posunięcie.
Ciekawostka: Holendrzy mają więcej wspólnego z Portugalczykami, niż mogłoby się wydawać. Obaj dzielą tego samego ducha przygody i wyruszyli w świat, aby odkrywać nowe ziemie, kolonizować je i czerpać zyski z ich zasobów. To były ich złote czasy.
Może dlatego czuję się tu jak w domu.








Follow us on social media