Poleciałem do tajemniczego miejsca na wakacje i dowiedziałem się o tym dopiero po wylądowaniu

Danny Halpin dołącza do grupy zwycięzców konkursu Wizz Air na trzydniową wycieczkę do tajemniczego miejsca.

"Nie powiem wam, jak długi jest lot, bo to wam powie, dokąd lecimy" - powiedział z uśmiechem pilot, gdy kołowaliśmy w kierunku pasa startowego na lotnisku Londyn Luton.

Znaki na bramce i naszych kartach pokładowych mówiły "nieznane" i powiedziano nam, aby spakować mieszankę ciepłych i mokrych ubrań, a jedynymi wskazówkami było oczekiwanie degustacji wina i chodzenia po górach, choć może to być w każdym z pięciu krajów Europy Wschodniej.

Wybieram się wraz z grupą 30 zwycięzców konkursu i ich towarzyszami na trzydniową wycieczkę Wizz Air Let's Get Lost do miejsca-niespodzianki, które zostanie ujawnione dopiero po wylądowaniu.

Kiedy budzę się z drzemki pod koniec lotu, by zobaczyć morze zlewające się ze wstęgami pokrytych lodem gór, a następnie kilometry pustego stepu pociętego wąwozami i zarośniętą trawą, nie jestem zaskoczony tym, co powiedział pilot, gdy wylądowaliśmy.

"Mogę teraz powiedzieć, że jesteśmy w Erywaniu, w Armenii", ogłasza przy okrzykach i klaskaniu około 100 osób na pokładzie.

Na lotnisku znajduje się grupa tradycyjnych ormiańskich tancerzy i muzyków, którzy wysadzają halę przylotów rodzajem fletu zwanym zurna, który, jak mi powiedziano, jest używany na weselsze okazje, podczas gdy duduk, inny rodzaj fletu, jest używany na smutniejsze okazje.

Dźwięk jest głośny i przeszywający, a towarzyszy mu dwóch bębniarzy, dając tancerzom paliwo do trzymania się za ręce, skakania w kółko i kopania.

Kredyty: PA;

Pomimo gęstego ruchu ulicznego, Erywań jest miastem, po którym można spacerować i wiele można zobaczyć, zwłaszcza z pomocą lokalnego przewodnika. Nasza, Sonya Abrahamyan, pokazuje nam stare miasto, choć niewiele przetrwało, mówi: "Z powodu trzęsień ziemi i radzieckiego planowania urbanistycznego".

Pytam ją, czy Armenia leży w Europie, czy w Azji, i okazuje się, że jest to bardziej skomplikowane pytanie, niż myślałem.

Technicznie jest to część Azji Zachodniej, geograficznie na wschód od Turcji z Iranem na południu, ale kulturowo kraj ten jest bliższy Europie.

Erywań jest jednym z najstarszych wciąż zamieszkałych miast na Ziemi i według Sonyi w październiku będzie obchodził 2 808. rocznicę powstania, kiedy to "całe miasto zamieni się w scenę".

Jest chrześcijańskie, podobnie jak jego gruzińscy sąsiedzi na północy, a w innych kierunkach zamieszkuje głównie ludność islamska, podczas gdy jego historia najazdów i okupacji stawia je na kulturowym rozdrożu.

Przez 300 lat Armenia była częścią Imperium Perskiego, a także Imperialnej Rosji, zanim została wchłonięta przez Związek Radziecki w latach dwudziestych XX wieku.

Obecnie niepodległa Armenia stara się budować więzi z resztą Europy i oddalać się od Rosji, co znajduje odzwierciedlenie w podziale na drugi język różnych pokoleń - rosyjski dla starszych, angielski dla młodszych.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaleca, aby nie odwiedzać granicy z Azerbejdżanem na wschodzie z powodu niedawnego konfliktu między tymi dwoma krajami, ale obszar wokół Erywania wydaje się tak bezpieczny, jak każda europejska prowincja stołeczna.

Stosunki Armenii z jej zachodnim sąsiadem, Turcją, są jednak napięte ze względu na stuletni spór dotyczący uznania masowych mordów dokonanych przez Turków osmańskich w 1915 r. za ludobójstwo.

Samo miasto Erywań zajmuje dolinę otoczoną białymi górami, gdzie temperatury mogą sięgać poniżej 0C w zimie i powyżej 30C w lecie, choć teraz w połowie maja jest to znacznie bardziej komfortowe 25C.

Ze szczytu Kompleksu Kaskadowego - teatru rzeźb wznoszących się na schodach w kolorze piasku zaprojektowanych przez miejskiego architekta Alexandra Tamanyana - można zobaczyć, jak krajobraz miasta wznosi się i opada na zboczach, jakby jakiś bóg potrząsnął ziemią jak prześcieradłem i zostawił ją zmiętą.

Nad miastem górują lodowe klify góry Ararat, szczytu, który rozciąga się na ponad 5000 metrów w powietrzu i który ma duchowe znaczenie dla wielu Ormian, choć znajduje się po drugiej stronie granicy z Turcją.

Duchową historię Armenii można zobaczyć w przedchrześcijańskiej świątyni Garni oraz w klasztorze Geghard, który został wykuty w zboczu klifu w XIII wieku i obecnie gości zarówno turystów, jak i wiernych, którzy mijają stragany ze słodyczami i instrumentami muzycznymi w drodze do zapalenia świec przypominających ołówki w ciemnym wnętrzu.

Ormiańskie jedzenie ma charakter bliskowschodni. Jest dużo grillowanego mięsa, sałatek w każdym kolorze i fakturze, nieziemska różnorodność mocnych serów i piękne soki z wszystkiego, od truskawek po rokitniki.

Kredyty: PA;

Uwielbiają świętować swoją miłość do chleba, a do każdego posiłku dołączony jest wiklinowy kosz lawaszu, który widzę pieczony w tradycyjny sposób przed lunchem w restauracji 7 Qar w Garni.

Odbywa się to poprzez rozprowadzenie ciasta na poduszce i przyłożenie go do wewnętrznej ściany podziemnego pieca przypominającego studnię i pieczenie przez około minutę, zanim zostanie wyjęty, połączony z serem i ziołami i pożarty.

Armenia jest również jednym z najstarszych regionów na świecie produkujących wino, które jest lekkie i spokojne na języku. Jeśli odwiedzisz Muzeum Historii Wina w Armenii, dowiesz się, jak ludzie zamieniają winogrona w alkohol od około 8000 lat.

Jeśli wolisz coś mocniejszego, znajdziesz to w różnych rodzajach brandy w Armenii. Pracownicy jednej z marek - nazwanej na cześć góry Ararat - twierdzili podczas wycieczki po ich fabryce, że Winston Churchill tak bardzo pokochał ormiańską brandy po spróbowaniu jej na konferencji w Jałcie podczas II wojny światowej, że zamawiał 400 butelek rocznie do końca życia.

Pomijając alkohol, w Armenii spotykam się z ciepłym przyjęciem, zarówno pod względem pogody, jak i ludzi, i jest to miejsce, w którym miłośnicy historii będą ucztować tak samo, jak ci w nadrzecznych restauracjach.