OK. Przypuszczam, że jest wielu czytelników, którzy kręcą się po tej części świata znacznie dłużej niż ja, być może nawet tu mieszkając.

Obejrzyjcie cały film tutaj 👇👇👇


Przez dwadzieścia lat odkrywania Portugalii nie chciałem się nigdzie osiedlać, bo bardziej odpowiadało mi przemieszczanie się z miejsca na miejsce, starając się jak najlepiej chłonąć wszystko, co ten kraj ma do zaoferowania, zamiast przywiązywać się do jednego konkretnego regionu. Podziwiam tych, którzy zdecydowali się na ten krok i osiedlili się tutaj, w pełni angażując się w życie społeczności – czy to społeczności emigrantów, czy też pokonując barierę językową i udając się zintegrować z całym społeczeństwem portugalskim. Parabéns. Ja wciąż pracuję nad językiem.

Zaangażowanie

Widzicie, jestem raczej tym, kogo można by nazwać „niezdecydowanym”. Wiem, że spora część emigrantów uważa mój sposób postępowania za nieco nieprzyjemny. To, że nie staję się „ani jednym, ani drugim”, a przez to „nie wnoszę żadnej realnej wartości dla Portugalii”, to komentarze, z którymi dość często spotykam się podczas moich podróży. Co jest całkiem zrozumiałe. Emigranci, którzy kwestionują moje stanowisko, uważają, że to oni włożyli wysiłek, jasno opowiedzieli się po jednej stronie i dzięki pełnemu zaangażowaniu wnoszą pełny wkład w portugalskie społeczeństwo i gospodarkę. Rozumiem irytację wobec kogoś takiego jak ja, kto wydaje się czerpać korzyści ze wszystkiego, nie podejmując przy tym żadnego zobowiązania.

Osoby takie jak ja, zmieniające zdanie, były szczególnym utrapieniem dla mieszkańców i obywateli, którzy mieszkali w Portugalii już przed brexitem. W tamtych czasach tacy jak ja mogli pozostawać tu przez dłuższy czas, nie podejmując żadnego rzeczywistego wysiłku, by „wtopić się w społeczność”, ani nie spotykając się z żadną negatywną reakcją z powodu tego pozornie odrażającego braku zaangażowania. Łatwo było nadużywać gościnności. Dla niektórych chyba zbyt łatwo – sądząc po negatywnych reakcjach, z jakimi miałem do czynienia przez lata. Obecnie oczywiście my, osoby spoza UE, mamy tylko 90 dni, zanim zostanie nam wskazane metaforyczne wyjście.

Koczownicze życie

Jednak moje koczownicze życie w Portugalii z pewnością było przygodą. Nie przygodą polegającą na zmaganiu się z biurokracją, z którą rutynowo borykają się emigranci, ale przygodą polegającą na odkrywaniu, wolności i nauce. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nawet gdybym żył tysiąc lat, nigdy nie zobaczyłbym wszystkiego, co ten wspaniały kraj ma do zaoferowania, ponieważ nawet teraz, po 20 latach, wciąż udaje mi się odkrywać nowe miejsca. Miejsca, które są dla mnie „zupełnie nowe” – przynajmniej dla mnie.

Widzicie więc, że jestem całkiem zadowolony z mojego koczowniczego stylu życia, ponieważ nie wiąże się on z żadnymi dodatkowymi obowiązkami. Nie mam żadnej nieruchomości, o którą musiałbym dbać, ponieważ po prostu wynajmuję mieszkanie, zwiedzam okolicę przez kilka dni, a potem oddaję klucze. Dla mnie to idealne rozwiązanie. „Obowiązek” to słowo, którego najbardziej nie lubię.

Ulubione miejsca?

Często jednak zadaję sobie pytanie, po tych wszystkich latach zwiedzania tego kraju: czy w ogóle mam jakieś ulubione miejsca? Zasadniczo, gdybym miał się osiedlić tutaj, w Portugalii, gdzie najprawdopodobniej by to było?

To całkiem dobre pytanie. Moim zdaniem oczywistym wyborem jest Algarve. Oczywiście wiem, że Algarve to dość rozległy region. Jest to również obszar dość zróżnicowany. Mam na myśli to, że na przykład Silves bardzo różni się od Albufeiry. Portimão bardzo różni się od Taviry. Innymi słowy, możliwości są nieograniczone. Jasne, Algarve nie każdemu przypadnie do gustu, ale jako baza wypadowa uważam, że jest idealne. Nieruchomości w dobrej kondycji nie są tu co prawda najtańsze, ale często są to nowoczesne obiekty. W portugalskim kontekście to naprawdę ma znaczenie. Cieszę się też z ciepła i słońca przez cały rok.

Oczywiście Algarve oferuje również mnóstwo różnych udogodnień i znajduje się zaledwie kilka godzin drogi od takich miejsc jak Sewilla. Największą zaletą jest to, że tutaj, na Algarve, nigdy nie jesteśmy zbyt daleko od lotniska w Faro. To duży plus dla tych z nas, którzy mają kontakty poza granicami Portugalii.

Gdybym miał wybrać jedno miejsce w Algarve, byłaby to Quarteira. Ma wszystko, czego potrzebuję. Łatwy dojazd na lotnisko, świetne połączenia drogowe, sprzyjający klimat mniej więcej przez cały rok oraz mnóstwo doskonałych udogodnień. Będąc w Quarteirze, nigdy nie jest się zbyt daleko od żadnego miejsca w regionie Algarve – czy to od Albufeiry, czy od hiszpańskiego miasta granicznego Ayamonte. Quarteira łączy tradycyjny portugalski styl życia z ultranowoczesnymi udogodnieniami Vilamoury, która znajduje się zaledwie 20 minut spacerem od pięknej promenady w Quarteirze.

Źródło: Facebook;

Słyszę już mnóstwo narzekań i jęków, skoro wspomniałem o Vilamourze. Tak, tak, jest tu pełno turystów – dokładnie takich ludzi, od których niektórzy emigranci chcieli uciec, przeprowadzając się tutaj. Rozumiem to, zwłaszcza jeśli ktoś przeprowadził się tu, by prowadzić życie „poza siecią”, żywiąc się koktajlami z jarmużu i pieczonymi kasztanami. Każdy ma swoje preferencje. Czy znalazłem więc jakieś miejsce, powiedzmy, w upalnym i suchym sercu Alentejo, gdzie chciałbym mieszkać?

Izolacja?

Największą izolacją, z jaką prawdopodobnie dałbym sobie radę, jest Évora. Absolutnie uwielbiam to miasto. Tutaj również nie brakuje udogodnień, a samo miasto jest naprawdę piękne. Są tu świetne restauracje, przyjemne bary, a wieczorem panuje tu o wiele więcej życia, niż większość ludzi by się spodziewała, gdyby przyjechali w upalne popołudnie w Alentejo, kiedy większość mieszkańców chroni się przed palącym słońcem.

Obejrzyj cały film tutaj 👇👇👇


Ponieważ Évora leży tak blisko granicy z Hiszpanią, zdecydowanie czuć tu hiszpański styl życia. Sklepy są otwarte do późna, rodziny spędzają czas na świeżym powietrzu do późnych godzin wieczornych, spotykając się towarzysko i ciesząc się chłodnym cieniem nadchodzącej nocy. Panuje tu przyjazna atmosfera, jest relaksująco i niezwykle przyjemnie, bez zgiełku i hałasu typowego dla kurortów w Algarve. Ze wszystkich miejsc, które odwiedziłem w Alentejo, to właśnie Évora wciąż mnie tu przyciąga. Po prostu ją uwielbiam. Aha, i lokalne wina to coś wyjątkowego. Rzadko serwowane gdzie indziej, są naprawdę fantastyczne.

Srebrne Wybrzeże

A co ze Srebrnym Wybrzeżem? Dla mnie najbardziej magicznym miejscem, jakie ma do zaoferowania, jest Ericeira. Znam to miejsce od 2009 roku.

Źródło: Zdjęcie udostępnione; Autor: Klient;

To miasto przeszło ogromną przemianę z cichej, tradycyjnej portugalskiej wioski rybackiej w znaną na całym świecie mekkę surferów. Przyznanie w 2011 roku tytułu jedynego w Europie Światowego Rezerwatu Surfingu całkowicie zmieniło jego losy, przyciągając rzesze cyfrowych nomadów, turystów i emigrantów.

Ta zmiana wniosła zarówno pozytywną energię, jak i pewne trudności związane z gentryfikacją. Jednak dla mnie, jako gościa, atmosfera pozostaje zasadniczo taka sama, jak wtedy, gdy przyjechałem tu po raz pierwszy wiele lat temu. Dzięki bogatej ofercie udogodnień, świetnemu dojazdowi i przyjaznej atmosferze Ericeira umacnia swoją pozycję jako jedno z moich ulubionych miejsc na przepięknym Srebrnym Wybrzeżu Portugalii.

Wielki plan

Moim wielkim planem jest po prostu dalsze odwiedzanie Portugalii, a nie osiedlanie się na stałe. Zawsze miałem w sobie żądzę podróży, więc wędrowny tryb życia nomada wydaje mi się całkiem odpowiedni. Mam wiele innych ulubionych miejsc w Portugalii. Ale o nich opowiem innym razem.