Szczególnie potępiał Rajneesha (później zwanego Osho), który miał całkiem hipnotyzujący głos! Ja sam poważnie kwestionowałbym motywy wielu sannyasinów do podążania za nim. Jego droga była dla nich atrakcyjna, ponieważ oferowała

1. Tożsamość ("Jestem sannyasinem") *.

2. Natychmiastowy krąg przyjaciół.

3. Ekscytacja, wolna miłość itp.

* Sannyasin jest wtajemniczonym w konkretną tradycję monastyczną.

Ponadto wielu guru zarabia dużo pieniędzy, zwłaszcza Osho. Denerwuje mnie to, że oświecenie wciąż jest dla bogatych, a ci, którzy nie mają pieniędzy, są przywiązani do walki o przetrwanie. Czy uważasz, że mam zbyt wysokie ideały, czy to tylko nieporozumienie? Będę bardzo wdzięczny za twoje przemyślenia na ten temat.

A. Problem autohipnozy jest bardzo trudny. Nie ma problemu z oświeceniem. Kiedy pojawia się prawdziwe oświecenie, jest ono nie do pomylenia. Jeśli czytamy żywoty mędrców, których przebudzenia były często nagłe i ekstatyczne, ale pozostawiały ich w stanie trwałego Urzeczywistnienia, to oczywiste jest, że nigdy nie było żadnych wątpliwości co do autentyczności tego zjawiska. Dlatego musimy się martwić jedynie o samooszukiwanie się.

Ścieżka do oświecenia

Po przełomie w swojej medytacji, znany francuski nauczyciel jogi, którego znałem, zaczął dzwonić do wszystkich, których znał, w wielkim podekscytowaniu, aby poinformować ich, że stał się oświecony! Sam fakt, że musiał wszystkim o tym powiedzieć, był wystarczającym dowodem jego złudzenia. W rzeczywistości przeszedł coś, co Japończycy nazywają satori - oświecające doświadczenie, które wziął za coś ostatecznego. Rozsądniej byłoby chwilę poczekać, ale kipiał z zadowolenia ze swojego osiągnięcia. Gdyby nie był tak uwikłany w duchową dumę, mógłby przypomnieć sobie, że samorealizacja przynosi również karcący respekt i pokorę duszy, w której znika poczucie ego i poczucie odrębności. Dla Urzeczywistnionej Duszy - kiedy on i Wszechobecność są Jednym - kto może o tym opowiedzieć? Ku wielkiemu rozczarowaniu nauczyciela jogi, jego "oświeceniowy haj" wygasł bardzo szybko.

Innym razem przyszła do mnie nauczycielka jogi, pełna podobnego entuzjazmu, aby opowiedzieć mi o cudownie przemieniającym doświadczeniu, które "zmieniło jej życie" na lokalnym chrześcijańskim spotkaniu charyzmatycznym. Z nieco rozproszonego i zaszklonego spojrzenia w jej oczach oraz poruszonej atmosfery mogłem wywnioskować, że cierpiała bardziej z powodu religijnej histerii niż czegoś głębszego. Zostało to dodatkowo potwierdzone przez jej bardzo nietypowe i pobożne okrzyki "Chwalmy Pana!", którymi przerywała swoje przemówienie co kilka minut z ewangelicznym zapałem. Było to tym bardziej niepokojące, że pochodziło od joginki*, której serce w naturalny sposób skłaniało się ku wschodnim naukom.

Gdyby była to naturalna i prawdziwie otwierająca serce rozmowa, nie byłoby problemu. Ale w tym czasie moja przyjaciółka przechodziła przez bardzo trudny i nerwowy kryzys w swoim życiu osobistym. Była również emocjonalnie zaangażowana w rozpad swojego małżeństwa z bardzo chrześcijańskim przywódcą Koła i starała się naprawić ich relacje, wypełniając lukę między ich fizycznym i filozoficznym stylem życia. Bardzo naładowana atmosfera w Kręgu Charyzmatycznym przechyliła równowagę jej wrażliwości, wywołując przypływ fałszywej euforii, która wyrwała ją z niespokojnego umysłu. Ale rezultat był raczej natury psychicznej dezorientacji niż duchowego objawienia.

Autor: Muz Murray;

Duchowe wyniesienie

Widząc wcześniej takie oznaki, wiedziałem, że "zejście" i powrót do jej dawnej depresji nerwowej będzie ciężki. Nie mając serca, by zniszczyć jej pseudo-euforyczną iluzję od razu, byłem zmuszony włożyć starannie sformułowaną psychologiczną szpilkę, sugerując, by uważnie oceniła to doświadczenie w odniesieniu do jej emocjonalnego przywiązania do lidera grupy, tak aby doprowadzić do stałej deflacji bez traumy. I tak też się stało. Wyszła z tego łagodnie w ciągu dnia lub dwóch, obserwując wydarzenie zgodnie z moją sugestią i zdając sobie sprawę z czynników psychologicznych wywołanych pożądaniem, zrodzonych z desperacji, które doprowadziły do jej nierównowagi psychicznej.

Istnieje oczywiście wiele przykładów duchowej euforii w życiu chrześcijańskich, muzułmańskich i hinduskich mędrców. Ale "szalona" ekstaza świętych jest czymś zupełnie innym niż nagły wybuch psychicznie wywołanej nierównowagi psychicznej. Energia generowana przez długotrwałą praktykę duchową charakteryzuje się blaskiem wielkiej miłości emanującej z mistyka, którego oczy często świecą przeszywającym światłem (wcale nie szklistym ani szklistym!). A jego atmosfera lub "częstotliwość wibracyjna" jest raczej delikatnie radosną energią niż wzburzeniem i rozproszeniem. Ale nawet to jest fazą na ścieżce i po pewnym czasie ustępuje cichej poświacie, w której doświadczający łagodnie trwa przez cały czas.

* Kobieta jogin

Całkowicie wyemancypowany guru zwykle przeszedł przez fazy własnego szaleństwa, a jego wnikliwe oko natychmiast wie, czy uczeń jest szalony, oświecony czy tylko omamiony. Od razu dostrzega, gdzie uczeń stoi pod względem duchowego wznoszenia się. Jeśli wyobrażasz sobie, że jesteś urzeczywistniony, a tak nie jest, guru może pokazać ci dokładnie, gdzie się znajdujesz. Jest to jedna z godnych funkcji guru: wymierzenie szybkiego kopniaka w zarozumiały tyłek, jeśli fantazjujesz sam ze sobą.

A jeśli czujesz, że jesteś "zbyt zaawansowany", by zostać sprawdzonym przez guru, lub z drugiej strony, być może boisz się, że guru "wejrzy w ciebie", wtedy możesz od razu wiedzieć, że nie jesteś tam, gdzie myślisz, że jesteś.

Część 2 w przyszłym miesiącu:

Fragment: Sharing the Quest: Revelations of a Maverick Mystic.

Znajdź na www.amazon.co.uk / lub w celu uniknięcia opłat celnych: www.amazon.es

Strona internetowa: www.muzmurray.org