Zrozumieliśmy potrzebę wycofania się z mentalnych koncepcji i dostosowania się bardziej do przepływu natury, zwłaszcza gdy w naszym wnętrzu narasta jakaś nieoczekiwana presja, która popycha nas do przebudzenia się do naszej głębszej jaźni, abyśmy rozkwitli jak pączek kwiatu na wiosnę. Ignorujemy te podpowiedzi na własne ryzyko. Oznacza to, że musimy pracować nad wyrzuceniem wszystkich koncepcji i uwarunkowań naszego wychowania, a także uwarunkowań, w które bezdyskusyjnie popadliśmy w naszym obecnym stylu życia. Zbadaliśmy, czy ja i "mój umysł" są ze sobą nierozerwalnie związane, czy też są w rzeczywistości odrębnymi bytami.
Ta sekcja może sprawić pewne trudności w zrozumieniu. Warto jednak kontynuować to badanie.
Królestwo Ducha
Każdej nocy wchodzimy w stan mentalnego nieistnienia bez wiedzy o istnieniu.
A jednak każdego ranka wydaje się, że zawsze się z niego budzimy. Czy zatem może istnieć coś takiego jak śmierć? Ponieważ wszystko w królestwie Ducha ma swoją analogię w świecie "materii". Podobnie, wszystko w świecie materii odzwierciedla aspekt subtelnego działania Ducha. Nocny sen jest nocną śmiercią jednostki.
Każda noc jest próbą przed naszym ostatecznym wchłonięciem przez Absolut.
Nie boimy się jednak wejść w ten nocny stan "nieistnienia", który tak przeraża nas na myśl o śmierci. Wręcz przeciwnie, jest to dla nas największa błogość. Jesteśmy zbyt chętni, aby uciec do niego po spędzeniu zaledwie szesnastu godzin czuwania w tym codziennym świecie. Dlaczego tak jest? Jak utrzymują mędrcy, wraz z rozpuszczeniem myśli wchodzimy w "Świadomość Jaźni" (lub Świadomość Boga), skąd wyłoniliśmy się do samoświadomości lub świadomości istnienia. Jesteśmy świadomi tylko w teraźniejszości z powodu "przebudzenia" z tej przestrzeni. Ale ten stan, w którym się budzimy, jest odpowiednikiem snu o byciu żywym, w porównaniu z żywotną rzeczywistością tego pierwotnego stanu.
W głębokim śnie powracamy do tego stanu - ale bez świadomej świadomości.
Możliwe jest jednak bycie świadomym tej przestrzeni.
Błoga bezmyślność
Nadchodzi okres, w którym wszystkie nierzeczywiste i nałożone na siebie mentalne paplaniny świata na jawie i we śnie w końcu się zatrzymują. W tej "nocy umysłu", przez krótki czas błogiego przebywania w naszym prawdziwym stanie jako substratu istnienia. A podczas snu ten krótki kontakt z naszą prawdziwą naturą jest jedynym doświadczeniem dnia, które napełnia nas wystarczającą siłą umysłu, aby przejść przez kolejne szesnaście do dwudziestu godzin tego, co czasami może być absolutnie piekielnym, nieprzerwanym myśleniem. Nawet kilka minut tej błogiej bezmyślności każdej nocy wystarczy, by nas naładować.
Gdybyśmy zostali pozbawieni dostępu do tego stanu poprzez utrzymywanie się na powierzchniowym poziomie snu przez kilka dni, wkrótce stalibyśmy się fizycznie nieskoordynowani i psychicznie zdezorientowani aż do szaleństwa. Dlatego stan głębokiego snu lub nocne wejście w Jaźń jest niezbędną koniecznością - przynajmniej dla tych z nas, którzy nie doświadczają "bezwysiłkowej świadomości" w medytacji.
Frustrujące jest uświadomienie sobie, że każdej nocy bez wysiłku wchodzimy w stan podobny do sat-chit-ananda samadhi [lub Ostatecznej Nadświadomości], ale z zawoalowaną świadomością. Podobnie jak kwiaty i drzewa rozwijające się w strumieniu uniwersalnej świadomości, nie jesteśmy tego świadomi. Możemy jedynie wnioskować o części "istnienia" tego stanu, ponieważ umysł-ciało-ego-kompleks, za który się uważamy, nadal wydaje się istnieć po przebudzeniu - ale całkowicie brakuje doświadczenia "świadomości i błogości". Jednak nawet w nieświadomej ignorancji tego nocnego wydarzenia, jesteśmy ożywieni i odświeżeni.
Gdybyśmy mogli doświadczyć tego stanu, pozostając przytomnymi i czujnymi, o ile potężniejsze mogłoby to być? Czy jest to możliwe?
Kredyty: Dostarczone zdjęcie; Autor: Muz Murray;
Boski stan
Nie tylko jest to możliwe, ale jest to najwyższa radość radości wyrażana przez mistyków na przestrzeni wieków, którzy weszli w ten boski stan poprzez praktykę medytacji lub dociekania Jaźni. To, co oni zrobili, każdy może zrobić. Tak twierdzą wszyscy, którzy kiedykolwiek osiągnęli urzeczywistnienie Jaźni. A ich metody były udoskonalane i doskonalone przez niezliczone stulecia w celu rozpuszczenia poczucia ego i kaprysów umysłu.
Jeśli przez większość naszego życia niewłaściwie używaliśmy naszych umysłów, nie możemy oczekiwać natychmiastowych rezultatów naszej praktyki. Ale łagodne i wytrwałe wysiłki w końcu przyniosą owoce, oczywiście pod warunkiem, że będziemy nieustannie powstrzymywać rozbiegany umysł przed ucieczką w złudzenia tego świata.
Jak mówi mędrzec Bhagawan: "Chociaż wszystkie pisma święte o tym mówią i chociaż słyszymy to codziennie od wielkich, a nawet od naszego guru, nigdy nie jesteśmy spokojni, ale błądzimy w świecie Maji i przedmiotów zmysłów. Dlatego właśnie potrzebny jest świadomy, celowy wysiłek, aby osiągnąć ten bezwysiłkowy stan bezruchu. Teraz [na wczesnych etapach rozwoju] niemożliwe jest, abyś był bez wysiłku. Kiedy wchodzisz głębiej, niemożliwe jest, abyś podejmował wysiłek." *.
* Maya jest mocą zasłaniania umysłu, która sprawia, że iluzja świata pojawia się jako "rzeczywistość", sprawiając wrażenie bycia czymś odrębnym od Wszechobecności.
Z: Sharing the Quest: Revelations of a Maverick Mystic
Znajdź na www.amazon.co.uk / lub dla łatwej wysyłki:
Strona internetowa: www.muzmurray.org








