Potem obserwowałem, jak mój syn i jego przyjaciele próbują wejść w świat praktyk, staży i wczesnych ról zawodowych, a to, co zobaczyłem, w niewielkim stopniu przypominało system, do którego wierzyliśmy, że ich przygotowujemy.
Byli zdolnymi, zmotywowanymi, elokwentnymi i sumiennymi młodymi ludźmi, a jednak raz po raz znikali w systemach aplikacyjnych, konkurując z setkami, a w wielu przypadkach tysiącami innych kandydatów na jedną szansę, czekając tygodniami lub miesiącami na odpowiedzi, które nigdy nie nadchodziły, i powoli zaczynając kwestionować własną wartość, umiejętności i przyszłość.
Nie jest to odosobnione doświadczenie
W Wielkiej Brytanii stanowiska dla początkujących i absolwentów rutynowo przyciągają od 300 do 1000 kandydatów, podczas gdy wiele badań sugeruje, że duża część absolwentów pozostaje niedostatecznie zatrudniona lub bezrobotna długo po ukończeniu studiów. Podobne wzorce są widoczne w gospodarkach zachodnich. W Stanach Zjednoczonych bezrobocie wśród absolwentów jest na najwyższym poziomie od ponad dekady. W niektórych częściach Europy bezrobocie wśród młodzieży utrzymuje się na wysokim poziomie pomimo dobrze udokumentowanych niedoborów umiejętności. W Australii i Kanadzie pracodawcy zgłaszają, że są przytłoczeni ilością aplikacji, podczas gdy młodzi ludzie coraz częściej opisują rynek wczesnej kariery jako nieprzejrzysty i niedostępny.
Rezultatem jest cichy, ale narastający kryzys zaufania.
Wraz z tą strukturalną zmianą na rynku pracy, wskaźniki lęku i depresji wśród młodych ludzi gwałtownie wzrosły. W Wielkiej Brytanii około jedna na pięć młodych osób zgłasza obecnie objawy wskazujące na prawdopodobne zaburzenia zdrowia psychicznego, przy czym niepewność co do przyszłości, presja zatrudnienia i strach przed porażką są często wymieniane jako czynniki przyczyniające się do tego zjawiska. Porównywalne trendy odnotowuje się w większości krajów zachodniego świata, gdzie młodzi ludzie są bardziej wykształceni niż kiedykolwiek wcześniej, ale coraz bardziej niepewni, czy sama edukacja przełoży się na stabilność, cel lub postęp.
Szczególnie niepokojące jest to, że wielu z tych młodych ludzi robi dokładnie to, co im kazano.
Uczyli się. Poprawiali się. Osiągali wyniki. Osiągnęli. A jednak obiecana nagroda nie zmaterializowała się, nawet po złożeniu dziesiątek, a często setek wniosków.
To, co się zmieniło, to nie ich wysiłek, ale system, w który wchodzą.
Dziś najwcześniejsze etapy rekrutacji nie należą już do człowieka. Zautomatyzowane systemy przesiewowe, algorytmiczne filtrowanie i oparte na danych krótkie listy stoją teraz między młodymi ludźmi a możliwościami, redukując złożone osoby do słów kluczowych, kryteriów i pól wyboru na długo przed zastosowaniem jakiejkolwiek ludzkiej oceny. Oceny akademickie, niegdyś wiarygodny sygnał, mają teraz trudności z rozróżnieniem kandydatów na przepełnionym i coraz bardziej zautomatyzowanym rynku.
A jednak nadal przygotowujemy młodych ludzi na rynek pracy sprzed dwudziestu czy trzydziestu lat.
Obserwując, jak moje własne dzieci poruszają się po tym krajobrazie, zrozumiałem, że sukces na początku kariery zależy dziś w znacznie mniejszym stopniu od pasywnych aplikacji, a w znacznie większym od widoczności, relacji i pewności siebie budowanych poprzez znaczące zaangażowanie na długo przed formalnym objęciem danej roli.
Widziałem tę transformację na własne oczy.
W ubiegłym roku mój syn ubiegał się o kilka wysoce konkurencyjnych praktyk zawodowych w Wielkiej Brytanii. Miał dobre wyniki w nauce, odpowiednie doświadczenie zawodowe i wyraźne poczucie kierunku, ale został automatycznie odrzucony przez każdego pracodawcę bez jednej rozmowy, pomimo spełnienia lub przekroczenia opublikowanych kryteriów. W wieku osiemnastu lat trudno było sobie wyobrazić, czego jeszcze można od niego oczekiwać.
Zdecydował się wziąć rok przerwy i spróbować ponownie, ale tym razem przestał czekać na wybór i zamiast tego skupił się na uczeniu się, jak faktycznie działa wybrana przez niego branża, angażując się w przemyślane kontakty z ludźmi już w niej działającymi, zadając inteligentne pytania i wyrażając to, czego się uczy i dlaczego ma to dla niego znaczenie.
Zmiana nie była natychmiastowa ani dramatyczna, ale była decydująca.
Nie był już anonimowy. Jego imię stało się znane. Rozwinęły się rozmowy. Pojawiły się wskazówki. Kiedy pojawiły się możliwości, nie były już abstrakcyjne ani transakcyjne, ale ludzkie i kontekstowe. W ciągu czterech miesięcy otrzymał wiele ofert od preferowanych pracodawców, popartych osobistymi rekomendacjami od decydentów wyższego szczebla.
W tym miejscu ironia staje się niemożliwa do zignorowania.
Dokładnie w momencie, gdy obawiamy się, że maszyny zastąpią ludzką pracę, cechy, które mają największe znaczenie dla młodych ludzi, są głęboko ludzkie. Zdolność do jasnej komunikacji. Wyrażanie ciekawości. Rozwijanie własnego punktu widzenia. Adaptacji. Budowanie zaufania. Łączenie się między pokoleniami. Wykazywać inicjatywę zamiast czekać na pozwolenie.
Historia mówi nam, że takie zmiany nie są niczym nowym.
Nieco ponad sto lat temu społeczeństwa zachodnie przeszły z gospodarek agrarnych na przemysłowe, wypierając całe zawody i zmieniając sposób, w jaki ludzie uczyli się, pracowali i żyli. Różnica polegała wówczas na czasie. Rodziny i instytucje miały dziesięciolecia na dostosowanie się. Obecna transformacja, napędzana przez automatyzację i sztuczną inteligencję, rozwija się w ciągu jednego dzieciństwa.
Sztuczna inteligencja nie wyeliminowała możliwości, ale zmniejszyła margines błędu i usunęła komfort liniowych ścieżek. Oczekuje się, że młodzi ludzie będą gotowi wcześniej, szybciej się przystosują i będą bardziej widoczni na długo przed osiągnięciem tradycyjnych kamieni milowych.
Dla rodziców jest to, co zrozumiałe, niepokojące.
Ale jest też powód do optymizmu.
Pomimo automatyzacji, ostateczna decyzja pozostaje ludzka. Ludzie wciąż wybierają ludzi. Zaufanie, znajomość i wykazana ciekawość wciąż mają znaczenie. Ci, którzy angażują się wcześnie, budują relacje w przemyślany sposób i rozwijają pewność siebie poprzez interakcje w świecie rzeczywistym, nie są pokrzywdzeni przez ten system, są przez niego wzmocnieni.
Oceny wciąż mają znaczenie. Edukacja wciąż ma znaczenie. Ale same w sobie nie są już wystarczające.
Drabina wczesnej kariery, po której wspinało się wielu z nas, nie zniknęła. Została po prostu zastąpiona czymś bardziej złożonym i mniej widocznym. To raczej sieć niż linia. A ci, którzy nauczą się poruszać po niej wcześnie, ze wsparciem, pewnością siebie i perspektywą, nie tylko przetrwają to przejście, ale pomogą kształtować to, co nadejdzie później.
W gospodarce w coraz większym stopniu zarządzanej przez maszyny, młodzi ludzie, którzy naprawdę się wyróżniają, będą tymi, którzy pozostaną niewątpliwie ludźmi.







Follow us on social media