Większość tych środków przeznaczono dla Niemiec, jednak Holandia, Belgia i Portugalia również odniosą proporcjonalne korzyści z napływu kapitału, który przyniesie firmie Amazon wysoki zwrot po uwzględnieniu zachęt oferowanych przez rządy i władze lokalne.

Obiecano utworzenie łącznie 2 800 pełnoetatowych miejsc pracy, jednak będą to stanowiska wymagające wysokich kwalifikacji technicznych. Można się spodziewać, że wielu kandydatów na te stanowiska będzie pochodzić z krajów spoza UE. Będą oni płacić podatek dochodowy (IRS) w ramach globalnego dochodu zgodnie z przepisami podatkowymi obowiązującymi w ich krajach.

Oprócz lokalnych kosztów budowy znaczna część wewnętrznych wydatków na centra danych dotyczy serwerów, chipów i innego kosztownego sprzętu, z których prawie całość zostanie sprowadzona bezpośrednio przez Amazon i odpowiednio zamortyzowana. Żywotność tego sprzętu jest notorycznie niska, zarówno z powodu silnych obciążeń termicznych i elektrycznych, jak i nadmiarowości. Żywotność chipów AI i szaf z procesorami graficznymi (GPU) wynosi maksymalnie trzy lata. Serwery z procesorami centralnymi (CPU) mają żywotność od 5 do 6 lat, przełączniki sieciowe rdzeniowe od 7 do 10 lat, a sprzęt chłodzący od 10 do 12 lat.

W związku z tym konserwacja i wymiana sprzętu sieci cybernetycznych stanowi ciągły i kosztowny cykl. Biorąc pod uwagę dodatkowe koszty badań, nie przyniesie to natychmiastowego dochodu podlegającego opodatkowaniu dla krajów europejskich, które zgodziły się pełnić rolę gospodarza dla „wspaniałej siódemki” amerykańskich firm.

Stany Zjednoczone i Chiny dominują obecnie na rynkach sztucznej inteligencji, ale kierują się zupełnie odmiennymi podejściami i motywacjami politycznymi. Podczas gdy Amerykanie mierzą wysoko, wkraczając w nieprzewidywalne obszary samodzielnie uczącej się superinteligencji, Chińczycy rozbudowują swoje znacznie ulepszone wersje „ogólnej” sztucznej inteligencji z korzyścią dla biznesu w ogóle, a usług społecznych w szczególności.

Co więcej, Chiny zdają sobie sprawę, że ich hegemonia w ramach krajów BRICS oznacza konieczność dzielenia się z nimi swoją wiedzą techniczną. Będzie to oznaczało integrację całego sprzętu, takiego jak kable światłowodowe i centra danych, które są rozproszone na całym świecie bez centralnej regulacji i planowania.

Europejczycy powinni zdać sobie sprawę, że ich kontynent jest wciśnięty między dwa ogromne, rywalizujące ze sobą systemy. Nie można pozwolić, by którykolwiek z nich poprzez „inwestycje” wykupił suwerenną demokrację, która niepewnie trzyma się w Brukseli. Tak, desperacko musimy nadążać za budową infrastruktury sztucznej inteligencji, aby chronić naszą kulturę, ale nie za wszelką cenę.