Pod koniec lat 80., kiedy byłem w połowie życia, postanowiłem całkowicie zmienić kierunek, zamieniając monotonne życie biznesowe jako zarządca nieruchomości w Londynie na życie na łonie natury w Portugalii. Moim pomysłem było stworzenie ośrodków wakacji przygodowych, które były wówczas nową koncepcją turystyczną, dzięki której młodzi ludzie mogliby uczestniczyć w szeregu zorganizowanych zajęć kulturalnych i sportowych, zarówno na lądzie, jak i na wodzie. Wybrałem Albufeira de Castelo de Bode jako idealną, centralną lokalizację dla pierwszego z takich ośrodków i rozpocząłem negocjacje z rodziną Soares w sprawie zakupu Estalagem na Ilha de Lombo. Niestety, negocjacje te zakończyły się fiaskiem, gdy okazało się, że ani budynek, ani działka nie posiadają niezbędnych zezwoleń.
Postanowiłem więc kontynuować działania na północy, kupując zrujnowany lagar wraz z hektarem gruntu w Trizio, w gminie Sertã, oraz nowo wybudowaną zaporę z małym jeziorem położoną około dwunastu kilometrów na wschód, nad rzeką Ribeiro da Isna. Ruiny wkrótce przekształcono w pierwsze w Portugalii centrum sportów wodnych w głębi lądu, ale moje plany budowy nadbrzeżnego kurortu nad rzeką w tym miejscu, zwanym „Espelho da Água”, zostały odłożone na półkę z powodu bankructwa wykonawcy robót budowlanych oraz zarzutów dotyczących korupcji i sprzeniewierzenia środków publicznych.
CNZ zostało otwarte wiosną 1991 roku i od razu rozpocząłem program szkoleniowy dla młodych pracowników, w skład którego wchodzili Joaquim Mendes, Valdemar Santos oraz bracia Paulo i Vitor Carvalho z Tomaru – wszyscy oni mieli ze mną współpracować przez następne dwanaście lat. Producenci zapewniali profesjonalne szkolenia z prawidłowego użytkowania żaglówek marki Topper, łodzi typu Wayfarer oraz kajaków marki Nelo. W przypadku motorowych sportów wodnych wykorzystywano łodzie holujące marek Mastercraft i Tigé, a mistrzowie tacy jak Neil Staples, bracia Heaney i Richard Mainwaring przyjeżdżali z zagranicy, by prowadzić kursy narciarstwa wodnego, wakeboardingu i jazdy na nartach wodnych „na boso”.
Ze względów bezpieczeństwa, ubezpieczenia i prywatności klub funkcjonował jako prywatny klub dla członków i oferował takie usługi, jak miejsca do cumowania łodzi w marinie oraz korzystanie z trzech tras do jazdy na nartach wodnych i ramp, z których wszystkie posiadały licencję Ministerstwa Środowiska. Na lądzie znajdowały się takie udogodnienia jak strzeżony plac zabaw dla dzieci, rampa do skateboardingu oraz wielofunkcyjne boisko do tenisa i gry w fun-ball, a także obsypane piaskiem tereny imitujące plażę. Wewnątrz klubu znajdował się komfortowy bar z restauracją, który rozciągał się pod werandą, a pyszne posiłki i przekąski przygotowywała na zamówienie niestrudzona D. Fatima.
Instruktorzy klubu prowadzili bezpłatne lekcje żeglarstwa i kajakarstwa dla dzieci z lokalnych szkół, a CNZ wkrótce stało się miejscem wydarzeń publicznych, takich jak krajowe mistrzostwa w narciarstwie wodnym, wakeboardzie, skuterach wodnych i triathlonie, a także było preferowaną lokalizacją dla marek takich jak O’Brien do organizowania corocznych konferencji i pokazów dla dealerów. Oczywiście zachęcano członków CNZ do udziału w takich wydarzeniach, a zwłaszcza w wakeboardingu, którego popularność gwałtownie wzrosła w latach 90., co doprowadziło do powstania krajowego stowarzyszenia z siedzibą w CNZ, a ja zostałem jego pierwszym – choć już w podeszłym wieku, ale wciąż aktywnym – prezesem!
Kwalifikacje zawodowe personelu podnoszono poprzez regularny udział zarówno w targach, jak i szkoleniach organizowanych w USA i Europie, co umożliwiło im (wraz z niektórymi członkami) udział w międzynarodowych zawodach. Kulminacją tych działań był rok 1999, kiedy to dwóch sportowców zostało wybranych do reprezentowania Portugalii na Mistrzostwach Świata w Wakeboardzie, które odbyły się w Rio de Janeiro, gdzie Chico Lopes (11. miejsce) i Vitor Carvalho (23. miejsce) osiągnęli godne uznania wyniki.
CNZ powstało z mojej osobistej zachcianki, a jego dochody zawsze były reinwestowane w celu ulepszania obiektów oferowanych członkom. Chociaż nigdy nie przyniosło to zysku finansowego, to jednak zapewniło ogromną satysfakcję osobistą!
Przedsięwzięcie funkcjonowało do 2002 roku, kiedy to po operacji musiałem przejść na emeryturę, a ośrodek został sprzedany nowemu właścicielowi, który zainwestował już w budowę niewielkiego osiedla mieszkaniowego w Rio Fundeiro. Co zrozumiałe, wprowadzono zmiany, a obiekt stał się renomowaną restauracją otwartą dla wszystkich, gdzie goście mogli przyjeżdżać z rodzinami (i łodziami), by cieszyć się spokojną atmosferą nadbrzeżnej plaży.
Klub nadal funkcjonował, choć z ograniczoną ofertą usług pod kierownictwem Vitor, podczas gdy jego brat Paulo przejął dystrybucję sprzętu do sportów wodnych, zakładając nową firmę o nazwie Skiworld, która odniosła ogromny sukces. Chico został jedenastokrotnym mistrzem kraju w wakeboardzie. To pozwoliło mu przejść na zawodowstwo i założyć szkołę Endless Wakeboard w Rio Fundeiro, gdzie nawet tegoroczne upalne lato nie zniechęciło kolejki chętnych uczniów.
Wszystkie te późniejsze sukcesy przyjaciół oraz moja własna ogromna radość z uprawiania tego sportu uzasadniły moją pierwotną decyzję o poszukiwaniu schronienia w Portugalii i rozpoczęciu nowego życia na pozostałe lata. A co stało się ze mną? Ten esej i wiele innych napisanych dla „The Portugal News” są radosną odpowiedzią na to pytanie.









Follow us on social media