Pierwotnym powodem była Europa. Mój mąż chciał być bliżej swojej matki i siostry w Anglii, pracować w europejskiej strefie czasowej, a nasze dzieci zawsze planowały w dłuższej perspektywie uczęszczać do szkoły w Wielkiej Brytanii. W tym czasie właśnie urodziłam dziecko, a życie w Los Angeles stawało się coraz bardziej kruche. Pożary, COVID i ogólna nieprzewidywalność tego okresu. Jako Amerykanom, opcje wizowe sprawiły, że Portugalia była prostsza niż większość innych krajów europejskich i powoli pomysł stał się planem. Portugalia umożliwiła przeprowadzkę do Europy w czasie, gdy potrzebowaliśmy czegoś, co byłoby wykonalne dla naszej początkowej relokacji.
Pierwszy raz w Portugalii
Nigdy nie byłem w Portugalii. Nie znałem języka, nie znałem kultury i jeśli mam być szczery, nie byłem do końca pewien, jak będzie tam wyglądało codzienne życie. Ale czasami decyzje w życiu nie są podejmowane dlatego, że wiesz wszystko. Czasami są one podejmowane, ponieważ życie wydaje się popychać cię w danym kierunku, niezależnie od tego, czy czujesz się gotowy, czy nie.
Wszystko na raz
Potem nastąpił okres, w którym wszystko działo się jednocześnie, a nic z tego nie działo się na mojej osi czasu. Opuściliśmy Los Angeles i pojechaliśmy do Kolorado, abym mogła spędzać czas z moim ojcem, którego stan zdrowia pogarszał się. Mniej więcej w tym samym czasie u mojego męża zdiagnozowano genetyczną wadę serca, która wymagała nagłej operacji na otwartym sercu. Podczas gdy on dochodził do siebie, a mój ojciec był coraz słabszy, ja zbierałam dokumenty, goniłam za papierkową robotą, starając się utrzymać praktyczne aspekty. Patrząc wstecz, to co tak naprawdę robiłam w tych miesiącach, to starałam się budować przyszłość, jednocześnie żegnając się z przeszłością.
Dokumenty gotowe
Gdy wszystkie dokumenty były już gotowe, umówiliśmy się na spotkanie w sprawie wizy w San Francisco. Tak się szczęśliwie złożyło, że mój ojciec zmarł w poranek naszego lotu. Nie pamiętam dokładnie tego poranka. Pamiętam rozmowę telefoniczną, a potem to, jak znalazłem się w pokoju hotelowym w San Francisco, nie do końca pewien, jak się tam dostałem, z rocznym dzieckiem, czterolatkiem, teczką dokumentów dla czterech osób i rozmową kwalifikacyjną, na którą musiałem się stawić. Dni wokół tego czasu mają dla nich jakość nierzeczywistości, której wciąż nie potrafię do końca wyjaśnić. Nie zatrzymujesz się, nie dlatego, że jesteś silny, ale dlatego, że zatrzymanie się nie wchodzi w grę. Sama rozmowa kwalifikacyjna była prosta. Usiedliśmy z urzędnikiem jeden na jednego, przekazaliśmy dokumenty i odpowiedzieliśmy na kilka pytań. Następnie wróciłem do Kolorado, by rozpaczać i czekać.
Około sześć tygodni później otrzymaliśmy zgodę na wydanie wizy. Nagle przestało to być teoretyczne. To działo się naprawdę.
Credits: TPN; Autor: Kam Heskin;
Znalezienie najlepszego miejsca do życia
Miesiąc przed przeprowadzką poleciałem sam do Portugalii na cztery dni, aby zobaczyć, gdzie będziemy mieszkać. Wylądowałem w Lizbonie, wynająłem samochód i sam pojechałem do Algarve. Pamiętam, że uderzyło mnie to, jak spokojne było to miejsce. Drogi były czyste, krajobraz otwarty i po raz pierwszy od dłuższego czasu mogłem usłyszeć własne myśli.
Zatrzymałem się w małym Airbnb na wzgórzach nad Loulé i spędzałem dni jeżdżąc przez Quinta do Lago, Almancil i Vilamoura, próbując wyobrazić sobie, jak mogłoby tam wyglądać zwykłe życie. Pierwszym miejscem, w którym jadłem, było Spikes w Vale do Lobo, które w tamtym czasie wydawało się niewiarygodnie fantazyjne. Ale to, co pozostało ze mną, to nie restauracje czy sceneria. Było to poczucie, że życie tutaj może być łatwe do zniesienia. Pamiętam, jak po cichu myślałem sobie, że mógłbym tu stworzyć rozdział mojego życia.
Niedługo po tej podróży opuściliśmy Stany Zjednoczone i przyjechaliśmy do Portugalii.
Pobyt na farmie
Kiedy przyjechaliśmy po raz pierwszy, zatrzymaliśmy się na farmie o nazwie Quinta Vita na około sześć tygodni, podczas gdy szukaliśmy długoterminowego wynajmu. Wieczorami spacerowałem po gajach pomarańczowych z dziećmi, kucykami i kurami, myśląc o tym, jak inaczej wyglądało nasze życie niż kilka miesięcy wcześniej. Los Angeles wydawało się bardzo odległe, w każdym możliwym sensie.
Credits: TPN; Autor: Kam Heskin;
Edukacja naszych dzieci
Chłopcy rozpoczęli naukę w brytyjskiej szkole międzynarodowej w Algarve, która zawsze była częścią naszych planów. Pomost między tym, gdzie byliśmy, a tym, gdzie zawsze wskazywał dłuższy plan, czyli Anglią. Oznaczało to, że nawet gdy odnajdywaliśmy się w portugalskim życiu, istniała ciągłość w ich edukacji, która utrzymywała jedno oko w kierunku, w którym zawsze zamierzaliśmy podróżować.
Nawiązywanie przyjaźni
Powoli, nie do końca chcąc, ja również zacząłem się odnajdywać. Nawiązałem przyjaźnie z ludźmi z całego świata, którzy również, z tego czy innego powodu, znaleźli się tutaj. Zacząłem ponownie pisać, opisując lokalne życie, restauracje, wydarzenia kulturalne, a ta praca przerodziła się w coś, czego się nie spodziewałem, ale z czego byłem zadowolony.
Przechodząc przez zmiany
Potem zmieniła się nasza sytuacja rodzinna. Rozstaliśmy się. Na razie pozostałem w Portugalii.
Mój najstarszy syn przeniósł się do szkoły w Anglii, podążając ścieżką, która zawsze była częścią planu, a chęć bycia w tym samym kraju, co obaj moi chłopcy, jest czymś, co noszę ze sobą. To zawsze był kierunek, w którym zmierzaliśmy. Dla naszej rodziny Wielka Brytania nigdy nie była czymś oczywistym. To była część planu od samego początku. Jego młodszy brat jest już na liście przyjętych, aby dołączyć do niego, gdy będzie wystarczająco dorosły, co oznacza, że nasze życie będzie nadal związane, w bardzo praktyczny sposób, z Wielką Brytanią przez wiele lat.
Cieszę się, że jestem w Portugalii
Ludzie często pytają, czy cieszę się, że przeprowadziliśmy się do Portugalii. Odpowiedź brzmi: tak, choć nie w sposób, jakiego się spodziewałem. Nie przyjechałam tu w poszukiwaniu nowego życia. Przyjechałam tu, ponieważ mój mąż planował wrócić do Europy, a potem plan się zmienił, a ja wciąż tu byłam. Odkryłam, powoli i niedoskonale, że wciąż stoję. Wciąż piszę, wciąż pracuję, buduję coś pomiędzy.
Trwająca historia
Dla mnie był to raczej rozdział niż zakończenie. Portugalia dała mi miejsce, gdy tego potrzebowałem i jestem za to wdzięczny. Ale historia wciąż się pisze, a to, dokąd zmierza, zawsze było dla mnie jaśniejsze niż to, gdzie byłem.






Follow us on social media