Wszystkie zwykłe słowa powitania, ale wiadomość Tuska zakończyła się dwoma nieco tajemniczymi słowami w języku węgierskim: "Ruszkik Haza" - Rosjanie wracają do domu.

Na Węgrzech nie ma Rosjan, poza okazjonalnymi gośćmi, więc o co chodziło? Historia sięga 1989 roku, kiedy to młody wówczas przywódca studencki, Viktor Orban, stał się z dnia na dzień bohaterem narodowym, wygłaszając przemówienie wzywające Rosjan do zakończenia 45-letniej okupacji wojskowej i powrotu do domu.

Rosjanie wrócili do domu, ale ich wpływy powróciły wraz z powrotem Orbana na stanowisko premiera. Wcześniej zajmował to stanowisko jako konwencjonalny konserwatysta w latach 1998-2002, ale praktycznie wynalazł nowoczesny populizm - "nieliberalizm", jak go nazwał - na swój powrót w 2010 roku. I tym razem Rosjanie byli z nim przez cały czas.

Członkostwo

Wartością Węgier dla Moskwy było członkostwo w Unii Europejskiej i NATO, które umożliwiło im przekazywanie wszystkich informacji, do których mieli dostęp ich przedstawiciele jako członkowie. Orban blokował również różne decyzje UE, których Rosja nie pochwalała, jak jego niedawne weto w sprawie pożyczki w wysokości 105 miliardów dolarów dla Ukrainy, która miała zastąpić pomoc USA anulowaną przez Trumpa.

Pożyczka ta zostanie teraz udzielona. Naprawienie ogromnych szkód wyrządzonych przez szesnaście lat rządów Orbana zajmie znacznie więcej czasu: sądownictwo zostało spakowane, rząd jest kleptokracją, media są w 80% własnością kolesi Orbana, a mapa wyborcza została podzielona. Ale głównym zainteresowaniem osób spoza Węgier jest możliwość, że jest to choroba zakaźna.

Populiści na całym świecie wyraźnie obawiają się, że tak może być. Orban doszedł do władzy, gdy Donald Trump był deweloperem, premier Włoch Giorgia Meloni była młodszym ministrem, francuska Marine Le Pen i brytyjski Nigel Farage byli postaciami marginalnymi, a niemiecka Alice Weidel była konsultantką finansową.

Wszyscy oni znaleźli czas w swoich napiętych harmonogramach, aby zaoferować swoje wsparcie Viktorowi Orbanowi, a teraz dziwnie milczą. To tak, jak po śmierci rodziców: zdajesz sobie sprawę, że teraz to ty jesteś na pierwszej linii frontu.

W zeszłym tygodniu, gdy Orban mocno stracił na znaczeniu, wyciągnęli wszystkie przystanki. Trump, w swojej piątej interwencji wspierającej Orbana w ciągu sześciu miesięcy, napisał "I AM WITH HIM ALL THE WAY", a wiceprezydent JD Vance osobiście pojawił się w Budapeszcie w drodze na swój równie nieudany występ w "rozmowach pokojowych" w Islamabadzie.

Populistyczna strategia

To niezwykła ilość uwagi, jaką poświęca się wyborom w dziewięciomilionowym kraju położonym na niemodnym krańcu Europy. Wystarczy porównać to z uwagą, jaką światowe media poświęciły wyborom w 2023 r., które przywróciły do władzy na Słowacji klona Orbana, Roberta Fico.

Wydarzeniu temu nie poświęcono prawie żadnej uwagi, podczas gdy niedzielne wybory na Węgrzech były relacjonowane niemal wszędzie na pierwszych stronach gazet. Różnica wynika wyłącznie z faktu, że przegrana Orbana była postrzegana jako porażka ojca założyciela strategii populistycznej, przynajmniej w jej obecnym wcieleniu, i być może jako zwiastun przyszłości.

Niepokój niektórych i nadzieje innych zostały podsycone przez rosnące prawdopodobieństwo, że populistyczna formuła zawodzi w swojej naturalnej ojczyźnie, Stanach Zjednoczonych. Częścią problemu jest nieobliczalne zachowanie samego Trumpa, ale dyslokacja gospodarcza spowodowana jego wojną z Iranem jest jeszcze większym powodem, dla którego obawiają się porażki w wyborach w połowie kadencji w listopadzie przyszłego roku.

Utrata przez partię rządzącą kontroli nad jedną z izb Kongresu w połowie kadencji, a nawet nad obiema izbami, jest częstą cechą polityki krajowej w Stanach Zjednoczonych i zwykle nie wywołuje rozpaczy. Jest to głosowanie protestacyjne, które nie jest nawet wiarygodnym prognostykiem tego, co stanie się w wyborach powszechnych.

Jednak Trump & Co. w Stanach Zjednoczonych, a tym bardziej ich koledzy podróżnicy w Europie i odległych placówkach, takich jak Argentyna, wydają się zaniepokojeni, że wiatr się zmienił, mimo że nikt inny jeszcze tego nie zauważył.

Być może się mylą, a to tylko niewielka porażka w ich nieuchronnym marszu do władzy na całym Zachodzie. Jednak ruchy masowe oparte na protestach mają średnią żywotność 10-15 lat, więc gwałtowny spadek zdrowia i długowieczności populistycznych rządów począwszy od teraz nie byłby nietypowy.

Poważna recesja

Z drugiej strony, desperackie wybryki Trumpa, który szuka sposobu na uratowanie twarzy przed wojną z Iranem, przedłużają spowolnienie gospodarcze, które może zakończyć się poważną recesją.

Wyborcy karzą ten rząd, który jest u władzy, gdy nadchodzi recesja, całkowicie lekceważąc jej rzeczywiste przyczyny, więc możemy być świadkami upadku starych populistycznych reżimów, nawet gdy gdzie indziej pojawią się nowe.

Nowa książka Gwynne Dyer to "Intervention Earth: Life Saving Ideas from the World's Climate Engineers", poprzednia, "The Shortest History of War", również jest już dostępna.