Rozmawiałem z Filipe Cuiça, założycielem Bound, sklepu z domowymi ciasteczkami w Faro. Odkryłam go na targach Artist and Fleas i kupiłam ciasteczko, które było przepyszne. Dlatego postanowiłem skontaktować się z Filipe, aby dowiedzieć się więcej o jego marce.
Nocny eksperyment z ciasteczkami
Jak wyjaśnia, pieczeniem zajął się przez zupełny przypadek. Pewnej nocy był w domu i przeglądał swój telefon, gdy natknął się na słynną nowojorską piekarnię znaną z ogromnych ciasteczek. "Pamiętam, że pomyślałem, że chciałbym spróbować jednego z nich. Ale tam, gdzie mieszkałem, nie było nic podobnego do tego stylu - może nawet w Portugalii w tamtym czasie".
Tej samej nocy, z czystej ciekawości, Filipe poszukał przepisów w Internecie. Nie miał żadnego doświadczenia w pieczeniu ani gotowaniu, ale poszedł do supermarketu, wziął składniki i postanowił spróbować. Pierwszą partię upiekł późno w nocy i nagle cały dom wypełnił zapach ciepłych ciasteczek. "Kiedy spróbowałem pierwszego, byłem szczerze zszokowany tym, jak dobre było - zwłaszcza biorąc pod uwagę, że była to moja pierwsza próba".
To doświadczenie natychmiast doprowadziło do obsesji. Filipe piekł partię po partii, za każdym razem wprowadzając drobne poprawki, starając się uczynić je jeszcze lepszymi. Jego dziewczyna, Ana, również zakochała się w ciasteczkach, a ponieważ oboje nie mogli zjeść wszystkich swoich piekarniczych eksperymentów, Ana postanowiła zabrać część do szpitala, w którym pracuje.
W porze lunchu nie było już ani jednego ciasteczka. Jej koledzy prosili o więcej, a nawet chcieli poznać przepis, który, jak żartobliwie powiedziała, był tajemnicą.
Od tego momentu koledzy Any stali się ich nieoficjalnymi testerami smaku. "Piekliśmy nowe partie, Ana zabierała je do szpitala i otrzymywaliśmy opinie. Wtedy do mnie dotarło: może te ciasteczka są wystarczająco dobre, by je sprzedawać".
Kiedy ciasteczka stają się biznesem
Po tych pierwszych eksperymentach Filipe wiedział, że chce przekształcić to w coś większego. Zawsze marzył o otwarciu sklepu, ale nie było to możliwe od razu. Tak więc przez pierwsze dwa lata wszystko odbywało się w ich małej domowej kuchni. "Oboje z Aną mieliśmy pełnoetatowe dzienne prace, więc piekliśmy późno w nocy, partia po partii, a potem spędzałem następny dzień dostarczając ciasteczka każdemu, kto wysłał nam wiadomość na Instagramie".
W weekendy zabierały ciasteczka na lokalne targi w całym Algarve. Te targi były niezbędne - nie tylko dla sprzedaży, ale także dla budowania marki, nawiązywania kontaktów z ludźmi i zrozumienia, co kochają klienci.

Przekształcanie marzeń w rzeczywistość
Każde zarobione euro trafiało z powrotem do firmy - kupując lepsze narzędzia do małej kuchni, ulepszając składniki i powoli budując markę, o której marzyli.
Tak było przez dwa lata, aż w końcu mieli warunki do otwarcia sklepu. "Od samego początku wyobrażaliśmy sobie małe, minimalistyczne miejsce skupione wyłącznie na robieniu jak najlepszych ciastek. Pierwotnie planowaliśmy, że sklep będzie dostępny tylko na wynos, ale ostatecznie dodaliśmy jeden stół i kilka krzeseł - tylko tyle, by ludzie mogli usiąść, cieszyć się ciasteczkami i poczuć się jak w domu".
Otwarcie sklepu nie było łatwe. Filipe i Ana napotkali wiele nieoczekiwanych problemów - ukryte koszty, których nie przewidzieli i wiele innych - ale w końcu znaleźli miejsce, które pasowało do ich wizji.
Teraz mają kuchnię zaprojektowaną specjalnie do pieczenia ciastek. "Wciąż jest niewielka, ale więcej niż wystarczająca i wydaje się być ogromnym ulepszeniem w porównaniu do pieczenia w domu".
Filozofia ciasteczek
Nawet po tak długim czasie Filipe nadal ma ten sam cel: robić najlepsze ciasteczka, jakie tylko mogą. "Używamy najlepszych składników, jakie możemy znaleźć i staramy się doskonalić nasze ciasteczka. Wszystko jest robione ręcznie w naszej kuchni. Zamiast używać wiórków czekoladowych, kroimy prawdziwe tabliczki czekolady na duże kawałki - to całkowicie zmienia teksturę i smak".
Składniki są ważne, a według Filipe jest jeden składnik niezbędny do stworzenia idealnego ciasteczka: orzechy. Dodają one chrupiącej tekstury, która równoważy miękkość ciasta, czyniąc każdy kęs bardziej interesującym. Właśnie dlatego ulubionym ciasteczkiem Filipe jest wciąż to klasyczne - pierwsze, które powstało. Zawiera czekoladę mleczną, gorzką i orzechy włoskie. Równowaga smaków jest idealna i po tych wszystkich latach nadal jest to ten, do którego zawsze wraca.

Budowanie marki
W miarę rozwoju firmy Filipe zaczął rozumieć, jak ważne są branding i doświadczenie klienta. Od samego początku celem było zbudowanie czegoś więcej niż tylko produktu - zbudowanie marki, z którą ludzie mogliby się łączyć, rozpoznawać i do której mogliby wracać. "Branding jest czymś, co naprawdę lubię i odgrywa dużą rolę w tym, by Bound był miejscem z osobowością, a nie tylko kolejną piekarnią".
Wybór Faro jako lokalizacji sklepu był łatwą decyzją. Faro jest pełne studentów i turystów, a ta mieszanka mieszkańców i odwiedzających była idealna do otwarcia nowego sklepu z ciasteczkami. Jest to również miasto, w którym zaczęli sprzedawać ciasteczka na targach, więc mieli ludzi, którzy znali ich i śledzili ciasteczka od samego początku.
Ciasteczka podróżujące po całej Europie
Z biegiem czasu otrzymali wiele reakcji klientów, ale jedną z najzabawniejszych i najbardziej zapadających w pamięć jest to, że otrzymali zdjęcia swoich ciasteczek z innych krajów. "Otrzymaliśmy wiadomość z jednym z naszych ciasteczek w Londynie, Paryżu lub Amsterdamie. To zawsze niesamowite widzieć, jak daleko może podróżować coś, co zrobiliśmy w naszej małej kuchni".
Filipe dodaje: "Przez to wszystko, życie w Algarve było ogromną częścią naszej historii. Pogoda, światło, wolniejsze tempo i fakt, że można chodzić na plażę prawie przez cały rok - to wyjątkowe miejsce do życia i jeszcze lepsze miejsce do budowania czegoś od podstaw".




