Nie można oceniać jakości nauczyciela na podstawie fanfar trąbek aniołów reklamowych zwiastujących jego nadejście. Niektórzy „mistrzowie” zatrudniają agenta ds. promocji, a inni działają po cichu i dyskretnie, pracując osobiście ze swoimi uczniami. Osiągnięcia i pełna miłości więź z mniej znanym nauczycielem mogą okazać się dla ciebie o wiele cenniejsze niż słynny guru, za którego spotkanie z daleka musisz zapłacić ogromne sumy. W każdym razie musimy jednak zdać sobie sprawę, że obaj potrzebują pewnego rodzaju wsparcia finansowego.
Każdy ma swobodę wyboru tego, co wydaje się najbardziej rozsądne.
Nikt nie jest zobowiązany do podążania za grubymi kotami ze świata guru.
Działalność duchowa
Wielu guru w Indiach może nauczać bezpłatnie, ponieważ tradycyjnie są oni utrzymywani z datków zamożnych gospodarzy, podobnie jak sadhu (osoby poszukujące duchowości), wciąż zmagające się w drodze do oświecenia. Ludzie Wschodu zdają sobie sprawę, że obecność mędrców w ich gronie ma nieocenioną wartość dla nich samych, a tym samym dla świata. Na Zachodzie jest również wielu nauczycieli, którzy chcieliby pracować za darmo, ale są zmuszeni prosić o opłatę, ponieważ muszą pokryć koszty podróży, wyżywienia i zakwaterowania, podatki itp.
Niestety, w społeczeństwie zachodnim nie ma tradycji obdarowywania ani wspierania mistrza duchowego, zwłaszcza jeśli jego wizja wykracza poza granice ustalonej religii. Zazwyczaj nie jest on w stanie poświęcić się całym sercem całkowitemu przebudzeniu swojego potencjału duchowego, będąc zmuszonym albo do stworzenia wokół siebie półkomercyjnego przedsięwzięcia duchowego, albo do podjęcia jakiejś formy światowej pracy, aby się utrzymać.
Mimo to wielu naiwnych zachodnich poszukiwaczy czuje się urażonych, gdy ich nauczyciel duchowy wydaje się być choćby nominalnie zaangażowany w jakąkolwiek działalność komercyjną, by przetrwać (określając go w ten sposób mianem „światowego”), i wydaje się wyobrażać sobie, że powinien on w magiczny sposób istnieć niczym postać z bajki, bez potrzeby posiadania pieniędzy. Jednak to właśnie oni najrzadziej myślą o zaoferowaniu czegokolwiek, co mogłoby złagodzić jego ciężar. Wielu wydaje się żyć w przekonaniu, że czas nauczyciela należy do nich i nie wymaga żadnego wynagrodzenia. Ten brak wsparcia ekonomicznego oraz ogólny brak kulturowego wsparcia są być może jedną z przyczyn, dla których na Zachodzie mieliśmy stosunkowo niewielu wybitnych mistrzów mistycznych.
Ocenianie na podstawie pozorów
Mamy skłonność do oceniania naszych nauczycieli według naszego własnego, choć ograniczonego, światła. Czy jednak naprawdę możemy osądzać na podstawie tego, co widzimy i słyszymy? Niektórzy hinduscy swamowie w ogóle gardzą dotykaniem pieniędzy, wyniosle uznając je za „nikczemną i brudną rzecz”. Mogą robić wrażenie na łatwowiernych, ale czy mamy traktować ich poważnie jako świętych mężów, czy też jako neurotyków cierpiących na pewną formę duchowej rywalizacji? Możemy również spotkać ascetów, którzy z dumą poddają się samoumartwianiu (na przykład trzymając jedną rękę w górze przez dwadzieścia lat, aż uschnie jak wyschnięty patyk), aby wzbudzić publiczny podziw i zdobyć poparcie. Są też tacy, którzy nie spożywają żadnego innego pożywienia poza mlekiem i są z tego dumni, biegli w świętej grze polegającej na byciu „bardziej wyrzeczeniowym niż ty”. Czy są oni zatem bardziej godni czci niż ci, którzy zarabiają pieniądze?
W każdym razie, kto wie, co guru zamierza zrobić ze swoim zgromadzonym bogactwem? Możemy zobaczyć, jak wydaje je na luksusowe hotele i obraca się w wyższych sferach. Czy to oznacza, że jest rozrzutnikiem, czy też potajemnie jest „partyzantem z wyższych sfer”, wykonującym pracę „pod przykrywką” tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne, wywierając wpływ na przywódców kraju? A może zamierza zakładać wszędzie ośrodki duchowe, kołchozy, sierocińce, szpitale i szkoły? Oczywiście niektórzy „guru” mogą w rzeczywistości być sfrustrowanymi playboyami, którzy zostali wypuszczeni na wolność w liberalnym zachodnim świecie. Ale czy to naprawdę nasza sprawa?
Źródło: Zdjęcie udostępnione; Autor: Muz Murray;
Czyż to nie wpływ Mistrza na nasze życie ma największe znaczenie? Jeśli światło miłości w jego oczach lub jakiś aspekt jego nauk przemawia do nas, powinniśmy potraktować to jako dar i odrzucić wszystko, co nie pasuje do naszego postrzegania.
Niektórzy guru mają elokwentne usta i intelektualną przenikliwość, ale małe serca.
Uwarunkowania kulturowe
Cokolwiek on robi, powinno odnosić się do tego, jak postrzegamy życie w ramach naszej własnej psychiki, a nie do tego, jak według nas powinien wyglądać lub postępować. To nasz wybór, czy przyjmiemy to, co oferuje nam guru, czy też odrzucimy. Próba przypisania guru do naszych z góry przyjętych wyobrażeń oznacza odebranie mu wolności i zignorowanie okazji do rozwoju, jaką jego działania w nas wywołały.
Nie ma „idealnego” guru. Nawet najbardziej oświecony mędrzec może zachowywać się w sposób skandaliczny z punktu widzenia naszego uwarunkowania kulturowego. Mahatma Gandhi był znany z tego, że często spał między dwiema kobietami w ramach swojej praktyki duchowej i samoobserwacji. To, co wydaje się oczywiste dla osób postronnych, może więc oznaczać coś zupełnie innego. Mędrzec może to robić, by cię przebudzić, albo może mieć inne, własne powody. W każdym razie nie jesteś w stanie zgłębić jego motywów.
Osho odrzucił kule iluzji swojego ucznia i odszedł, śmiejąc się.
Prawdziwy guru to chodzący koan.1
A jedyną odpowiedzią na to jest twoje własne przebudzenie.
Uwaga autora: Osoba zadająca to pytanie została później sannyasinem Osho.
Koan to pozornie bezsensowne i enigmatyczne zdanie używane przez mistrzów zen w celu przebudzenia swoich uczniów do intuicyjnej świadomości wykraczającej poza granice umysłu i intelektu.
Fragment książki: „Sharing the Quest: Revelations of a Maverick Mystic”
Znajdź na stronie www.amazon.co.uk /lub, aby uniknąć problemów celnych, zamów egzemplarz na stronie www.amazon.es
Strona internetowa: www.muzmurray.org









Follow us on social media