Wydaje mi się, że ostatnio mam na to prawdziwą passę. Na przykład chciałem skorzystać z drukarki, a papier się skończył. Potem zabrakło atramentu, więc zabrałem się za szukanie nowego wkładu, co do którego byłbym gotów postawić głowę, że leży w szufladzie biurka, ale go tam nie było, więc zaczęły się poszukiwania. Chciałem użyć zszywacza, żeby zszyć świeżo wydrukowane kartki, ale zszywacz się zaciął. Potem ołówek, który wybrałem, miał złamany grafit, a długopis, po którym sięgnąłem z irytacją, miał rozmazaną końcówkę i zostawił brzydki ślad na moim nieskazitelnym pliku kartek. Później, kiedy rozwieszałem pranie, spinacz, który wybrałem z całej torby, okazał się tym, który miał się złamać, a złamany kawałek schował się głęboko w torbie, prawdopodobnie nigdy więcej nie zostanie zauważony, dopóki nie wyjmę ostatniego spinacza w przyszłości. A przecież, na litość boską, nie jest nawet piątek trzynastego – dzień, w którym można by się spodziewać, że takie rzeczy się zdarzają.
Rozproszenie uwagi
Nie powiedziałabym, że tego typu zdarzenia „łatwo mnie rozpraszają”, ale bycie osobą, którą łatwo rozpraszać, oznacza znaczne trudności z utrzymaniem skupienia na konkretnym zadaniu, ponieważ moją uwagę często odciągają inne rzeczy. Mówi się, że osoby, które łatwo się rozpraszają, często mają trudności z wykonywaniem zadań i łatwo im się myśli błądzą. Przeczytałem to i rozbawiło mnie to, a jednocześnie pomyślałem: „Tak, to właśnie ja”.
Źródło: PA;
Na przykład ścielę łóżko, podnoszę chusteczkę z podłogi, potem idę do kosza i okazuje się, że jest pełny, więc idę do kuchni po kolejną torbę na śmieci, a w końcu wyciągam wszystkie torby z szafki, ale mała rolka chusteczek, których szukam, najwyraźniej poszła na spacer i w końcu znajduję ją schowaną pod umywalką w łazience. W końcu znajduję tę rolkę, a potem, co jest irytujące, pęka celofanowe opakowanie, które trzymało razem kilka małych paczek chusteczek, i wszystkie te paczki rozrzucają się po całej podłodze. A zupełnie zapomniałam o łóżku – przyczynie tego wszystkiego. Gotowanie? Ile razy źle odczytałam przepis i wrzuciłam do miski łyżkę stołową czegoś zamiast łyżeczki, bo tak naprawdę nie zwracam uwagi, a moje myśli są już daleko, przy następnym zadaniu lub czymś zupełnie innym.
Spokojnie, spokojnie
Okazuje się, że przyczyną naszych rozproszeń są wyłącznie czynniki wewnętrzne. Mogą to być nuda, samotność, niepokój, wewnętrzna pustka, stres lub coś innego, co dzieje się w naszym wnętrzu. (Tyle różnych powodów!). Według licencjonowanego psychologa klinicznego oczywistymi czynnikami rozpraszającymi są czynniki zewnętrzne, takie jak ciągłe powiadomienia z telefonu czy głośna muzyka sąsiada, oraz czynniki wewnętrzne, takie jak spirale stresu, które mogą utrudniać koncentrację.

Mówi się, że sposób na pokonanie tego jest dość prosty: jeśli jesteś w trakcie wykonywania jakiejś czynności i zauważysz, że zaczynasz się rozpraszać, praktykowanie uważności ma pomóc w walce z rozproszeniem, ale nie chodzi tu o oczyszczenie umysłu z myśli. Chodzi raczej o delikatne zauważanie, kiedy umysł zaczyna błądzić, nieosądzanie siebie za to oraz wielokrotne kierowanie uwagi z powrotem na bieżące zadanie.
Metoda STOP
Mówi się, że kiedy czujesz, że coś cię rozprasza, zatrzymaj się i zastosuj „metodę S.T.O.P.” – przestań robić to, co robisz. Weź powolny oddech, aby się wyciszyć. Obserwuj, co czujesz lub co odciąga twoją uwagę. Kontynuuj pracę w sposób świadomy.
Kiedy więc wydaje się, że nic nie idzie zgodnie z planem, zatrzymaj się i zresetuj, weź kilka głębokich oddechów, aby uspokoić układ nerwowy, a następnie skup się całkowicie na jednym małym, wykonalnym zadaniu, aby odzyskać poczucie kontroli.
Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Metoda S.T.O.P. działa – ale u mnie dodatkowo pomaga duża szklanka wina.








Follow us on social media