Był w pewnym wieku i szedł powolnym krokiem człowieka, który porzucił szaleństwo bystrości. Zostawił te wszystkie bzdury dla młodych ludzi. Nawet pobieżne spojrzenie na jego twarz mówiło obserwatorowi, że jest to człowiek, który spędził życie na świeżym powietrzu, a kiedy rzuciłem okiem, dostrzegłem obraz jego wchodzącego po drabinie, z twarzą na wpół zasłoniętą przez liście winorośli.
Kiedy rozejrzałem się wokół niego, zauważyłem, że większość innych twarzy, młodych i starych, była w pewnym stopniu zniszczona przez pogodę. Z pewnością nie pomyliłbyś tego małego tłumu z pracownikami biurowymi. Nie było to zaskakujące. Pracowałem w lokalnej spółdzielni rolniczej.
Rustykalna nirwana
Zawsze jestem zdumiony, gdy odwiedzamy część sklepową spółdzielni, mimo że robimy to dość regularnie. Udaje jej się połączyć powrót do starego sposobu robienia rzeczy z alternatywnym sposobem zarządzania gospodarką. Powrót polega na staromodnym pomyśle dwukrotnego stania w kolejce, aby kupić to, co chcesz: po pierwsze, aby otrzymać chitty do zapłaty, a po drugie, aby faktycznie zapłacić. Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Portugalii, większość sklepów tak właśnie wyglądała. Wchodziło się do sklepu, by kupić parę skarpetek i ustawiało w kolejce przy jednej ladzie, by zapakować skarpetki w gruby brązowy papier, a następnie ponownie ustawiało się w kolejce do kasy, by wręczyć gotówkę i otrzymać odręczny paragon za wspomniane skarpetki.
W spółdzielni znajduje się duża lada pośrodku ogromnego budynku, gdzie zwykle są dwie osoby, które natychmiast rozpoznają, co masz w ręku i do czego służy, a także jakie dodatkowe drobiazgi mogą się z tym wiązać. Będą grzebać w kartonowym pudełku pod ladą i wyprodukują precyzyjny kołnierz, którego potrzebujesz, aby gadżet był skuteczny. Będą również wiedzieć, gdzie znaleźć to, czego szukasz, jeśli sam nie możesz tego znaleźć; dasz im długie, zawiłe wyjaśnienie funkcji narzędzia, którego nazwa ci umyka, a oni natychmiast porzucą swoje stanowisko i zabiorą cię do dokładnego miejsca w ogromnym magazynie, w którym się znajduje.
Kredyty: Dostarczone zdjęcie; Autor: Fitch O´Connell;
To są momenty, w których zdaję sobie sprawę, że nie znam nazwy rzeczy na półce w żadnym języku; wiem tylko, jaka jest jej funkcja. Tak naprawdę nie muszę niczego kupować, by poczuć, jak dobra wola spływa na moją głowę. Czasami po prostu wędruję po półkach - rząd za rzędem - wypełnionych każdym możliwym do wyobrażenia urządzeniem rolniczym znanym ludzkości, plus kilka, i czuję, że dotarłem do pewnego rodzaju rustykalnej nirwany.
Podstawowa anomalia w myśleniu
Spółdzielnia została założona w 1957 roku i początkowo miała służyć potrzebom winnic Vinho Verde w naszym regionie. Od tego czasu nieco się rozrosła i zdywersyfikowała, obejmując obecnie różnorodne produkty rolne. Zastanawiałem się nad datą jej powstania, w środku dyktatury Salazara, która gloryfikowała podział na rządzących i rządzonych. Jak to się stało, że spółdzielnia była w ogóle tolerowana, a co dopiero wspierana? Można by pomyśleć, że fundamentalne myślenie stojące za spółdzielniami, czyli bardzo czysta forma demokracji i wzajemnej pomocy, byłoby anatemą dla reżimu. Aby zrozumieć tę pozorną anomalię, musimy spojrzeć wstecz na historię kraju. Zobaczymy, że tworzenie grup samopomocy opartych na społeczności było niemal standardem na wsi od najdawniejszych czasów. W średniowiecznych społecznościach wiejskich rady sąsiedzkie wspólnie zarządzały wspólnymi ziemiami, pastwiskami, źródłami wody i wspólnymi piecami. Niektóre z tych praktyk przetrwały do XX wieku w niektórych odległych wioskach, gdzie znaczna część terytorium pozostała wspólna, zarządzana przez zgromadzenia, w których każda rodzina miała głos. Te wielowiekowe działania zbiorowe stały się impulsem do powstania pierwszych dobrowolnych stowarzyszeń opartych na wzajemności w XVIII wieku.
Kredyty: Dostarczone zdjęcie; Autor: Fitch O´Connell;
Dlatego też reżim Salazara musiał albo zakazać czegoś, co było głęboko zakorzenione w portugalskim społeczeństwie, albo tym zarządzać. Wybrał zarządzanie. Stowarzyszenia spółdzielcze musiały zaakceptować osoby z zewnątrz zasiadające w ich zarządach, aby mieć oko na postępowanie w imieniu rządu, a represyjny system kontroli finansowej prawie zdusił sektor. Oczywiście po rewolucji w 1974 r. spółdzielnie, które przetrwały, były w stanie czerpać korzyści ze swojego statusu trzeciego sektora wzrostu gospodarczego.
Wśród stojaków z foices, ilhós, ganchos, peneiras i ancinhos, starzec szedł powoli; był niemal królewski w swoich dostojnych ruchach. Kiwał głową do tych, którzy go wołali - a wielu to robiło, był tak dobrze znany. Potem pojawił się ktoś, kogo postawa nieco go wyróżniała, ktoś, kto miał status w tej leśnej załodze; ktoś, kto powitał starca z cywilną powagą. Starzec zatrzymał się i odwrócił do rozmówcy, a jego twarz rozszczerzył szeroki uśmiech. Położył dłoń na swoim wytwornym kapeluszu i podniósł go z głowy, wykonując przy tym najdrobniejszy ukłon. Było to idealne powitanie i na chwilę dekady odeszły w niepamięć, gdy jeden dżentelmen zwrócił się do drugiego z grzecznym przyzwoitością.





