Weźmy na przykład Australię. To miejsce, w którym żyją pająki wielkości talerzy obiadowych, węże z taką ilością jadu, że mogłyby powalić konia rasy Shire, meduzy, które traktują pływaków jak lekkie przekąski, oraz ogromne, wyglądające jak prehistoryczne krokodyle, które wydają się postrzegać kajaki jako pływające pojemniki na dania na wynos. To dopiero nisza dla kogoś!
Jest też portugalskie Alentejo. Największym zagrożeniem, jakie tu prawdopodobnie napotkasz, jest zasypianie pod dębem korkowym po wyjątkowo długim obiedzie. Rozciągające się na prawie jednej trzeciej terytorium Portugalii Alentejo to kraina falistych równin, starożytnych lasów dębów korkowych, winnic, gajów oliwnych i nieba tak rozległego, że sprawia, iż problemy życiowe wydają się uroczo nieistotne. To miejsce, gdzie cisza nie jest tylko złotem – to praktycznie usługa publiczna.
Nieśmiałe stworzenia
Oczywiście, ilekroć ktoś rozważa spacer po wiejskich terenach, pojawia się to samo pytanie.
„A co z wężami?” Cóż, tak, są tu węże. Zanim jednak zaczniemy zamawiać kalosze klasy przemysłowej, spójrzmy na to z nieco szerszej perspektywy (zamiast podawać jad).
W Portugalii występuje kilka gatunków jadowitych węży, w tym żmija iberyjska i żmija Lataste’a. Oba gatunki występują w niektórych częściach kraju, choć spotkania z nimi w regionie Alentejo są zdecydowanie rzadkością. Są to nieśmiałe stworzenia, których preferowany styl życia polega głównie na całkowitym unikaniu ludzi, trochę jak ci zrzędliwi starzy emigranci, którzy twierdzą, że przyjechali tu, aby uniknąć „ludzi”. Jeśli jednak jakimś cudem uda ci się natknąć na jednego z nich, to podobnie jak w przypadku tych zrzędliwych starszych emigrantów, wąż prawie na pewno spróbuje uciec, zanim zdążysz wyciągnąć telefon, by zrobić nierozsądne selfie.
Tak więc przeciętny wąż z Alentejo wolałby raczej zniknąć pod kamieniem, niż wdać się w walkę z entuzjastycznym wędrowcem.
Inne gady są o wiele bardziej urocze. Znajdziesz tu nieszkodliwe węże drabinkowe, węże z Montpellier, kolorowe jaszczurki przemykające między rozgrzanymi słońcem kamieniami oraz gekony prowadzące ciche wieczorne patrole wokół murów wsi. To naturalny oddział zwalczania szkodników. Uwielbiam je oglądać! Są fascynujące.
A skoro mowa o szkodnikach. Tak, są tu też pająki. Nie, nie knują niczego. W rzeczywistości są to przeważnie malutkie stworzenia, zupełnie niezainteresowane ludźmi, spędzające dni na pożeraniu komarów; za tę działalność zasługują raczej na medale niż na zrolowane w rurki gazety.
Skorpiony też tu są, choć znalezienie jednego wymaga znacznie większej determinacji, niż posiada większość urlopowiczów. Trzeba przyznać, że ich użądlenie jest raczej nieprzyjemne, ale dla większości zdrowych dorosłych nie stanowi żadnego zagrożenia.
Kleszcze zasługują na nieco większy szacunek. Jeśli wędrujesz po wysokiej trawie po zimowych deszczach, warto potem sprawdzić swoją odzież. Nie jest to zbyt przyjemne, ale równie nieprzyjemne jest tłumaczenie lekarzowi pierwszego kontaktu, jak doszło do ugryzienia przez kleszcza w okolicach intymnych, którego można było uniknąć.
A co z dzikami? Cóż, wyobraź sobie świnię, która spędziła sześć miesięcy w wojskowym obozie szkoleniowym, a prawdopodobnie już wiesz, o co chodzi. Są to niezwykle silne stworzenia, zaskakująco wysportowane i zazwyczaj aktywne o świcie lub o zmierzchu. Na szczęście chętnie unikają konfrontacji. Większość spotkań ogranicza się do niczym więcej niż przelotnego spojrzenia na kilka owłosionych grzbietów znikających w lesie z zadziwiającą prędkością. To naprawdę trochę rozczarowujące.
Skarby dzikiej przyrody
Turyści przybywający do Alentejo często oczekują „Dzikiego Królestwa”. W rzeczywistości otrzymują program „Countryfile” przy znacznie lepszej pogodzie.
Jednak za tą pozorną spokojnością kryje się jeden z najbogatszych skarbów przyrody w Europie. Lasy dębów korkowych, znane jako montados, są siedliskiem zadziwiającej różnorodności życia. Krajobrazy te należą do najcenniejszych ekosystemów kontynentu europejskiego, zapewniając schronienie setkom gatunków ptaków, ssaków, gadów i owadów. Wysoko nad głowami ogromne sępy płowe szybują na niewidzialnych prądach termicznych, ledwie poruszając skrzydłami. Orły cesarskie patrolują rozległe terytoria, a czarne bociany gniazdują w ustronnych dolinach z dala od cywilizacji. To wszystko jest zadziwiająco piękne i napełni Twoje serce pełnią radości.
Właśnie tutaj, w Portugalii, rozgrywa się jedna z największych europejskich historii sukcesu w dziedzinie ochrony przyrody. Rykiew iberyjski. Jeszcze nie tak dawno temu ten wspaniały, cętkowany kot stał na krawędzi wyginięcia. W środowisku naturalnym przetrwało mniej niż sto osobników. Utrata siedlisk, malejące populacje królików oraz ofiary wypadków drogowych doprowadziły go przerażająco blisko całkowitego wyginięcia.
Dziś, dzięki wieloletniej współpracy między Portugalią a Hiszpanią, programom hodowli w niewoli, odbudowie siedlisk i ostrożnym reintrodukcjom, rysie ponownie przemierzają bezszelestnie niektóre obszary regionu Alentejo. Prawie na pewno nigdy żadnego nie zobaczysz.
Ale w pewnym sensie o to właśnie chodzi. Sama świadomość jego obecności wzbogaca całe wrażenie płynące z tego wyjątkowego krajobrazu. Myślę, że to niesamowita historia sukcesu, która pokazuje, co MOŻNA osiągnąć, jeśli tylko wszyscy połączymy siły.
Kolejny sukces w dziedzinie ochrony przyrody dotyczy sępa czarnego, największego ptaka drapieżnego w Europie. Ptaki te, niegdyś nieobecne na większości terytorium Portugalii, powróciły dzięki konsekwentnej ochronie siedlisk.
Sieć ekologiczna
Oczywiście nie wszystkie wiadomości są tak optymistyczne.
Wyzwania klimatyczne pozostają problemem dla niektórych gatunków. Gorętsze lata, przedłużające się susze i coraz poważniejsze pożary lasów zagrażają zarówno dzikiej przyrodzie, jak i tradycyjnym praktykom rolniczym. Słynne portugalskie lasy dębów korkowych również borykają się z presją ze strony chorób, zmieniającego się użytkowania gruntów i niepewności gospodarczej. Utrata lasów dębów korkowych oznacza nie tylko utratę korków do butelek wina, ale także utratę całej sieci ekologicznej, która ewoluowała przez wiele stuleci.
Niestety ruch drogowy nadal pochłania niezliczone ilości zwierząt, od jeży po wydry, a intensywne rolnictwo może ograniczać różnorodność, która sprawia, że region Alentejo jest tak wyjątkowy. Istnieją jednak prawdziwe powody do optymizmu.
Coraz więcej właścicieli gruntów wdraża zrównoważone praktyki rolnicze, obszary chronione wciąż się rozszerzają, a korytarze ekologiczne ponownie łączą rozdrobnione siedliska. Lokalne organizacje ekologiczne, naukowcy, wolontariusze i rolnicy w coraz większym stopniu zdają sobie sprawę, że ochrona różnorodności biologicznej nie jest przeszkodą dla dobrobytu, lecz jego nieodłączną częścią.
Jak widać, Alentejo pokazuje, że ludzie i natura nie muszą być zaprzysięgłymi wrogami. Mogą po prostu być dobrymi sąsiadami. Wszystkie te czynniki razem sprawiają, że region ten jest tak niezapomniany. Spokojne współistnienie z naturą ma w sobie pewną magię.

Niebiańskie światło
Gdy kolejny wspaniały wieczór zapada nad równinami, złote promienie słońca rozlewają się po dębach korkowych, których poskręcane gałęzie były świadkami upływających stuleci. Nad głowami przelatują żurawie, dzwonki owiec delikatnie rozbrzmiewają echem po odległych wzgórzach, a gdzieś, niewidoczny pod pachnącym rozmarynem i dziką lawendą, nieśmiały lis rozpoczyna kolejną nocną, cichą przygodę.
Gdy gwiazdy pojawiają się jedna po drugiej, aż niebo staje się niemal niemożliwie nasycone niebiańskim światłem, powietrze w Alentejo delikatnie się ochładza, na pierwszy plan wysuwają się cykady, a każdy dźwięk wydaje się rozbrzmiewać echem na wiele mil. To właśnie w takich chwilach uświadamiamy sobie, że Alentejo to nie tylko miejsce, które warto odwiedzić, ale także miejsce, którym należy się rozkoszować i które należy docenić.
Dzika przyroda tak naprawdę prosi o zaskakująco niewiele. Czyste rzeki, wiekowe drzewa, otwarte niebo i wystarczająco dużo przestrzeni, by kontynuować historie, które zaczęły się na długo przed tym, zanim ktokolwiek z nas tu przybył. Jeśli dzikiej przyrodzie udaje się kwitnąć, to nam wszystkim też się to uda. Może to wyglądać na uproszczony obraz sytuacji, ale nie sądzę, by był on aż tak daleki od prawdy.
A więc. Niech rysie iberyjskie jeszcze długo wędrują niezauważone, niech sępy jeszcze długo krążą bez wysiłku nad nasłonecznionymi grzbietami gór, a słynne portugalskie dęby korkowe niech jeszcze długo wytrwale stawiają czoła kolejnemu stuleciu pór roku. Nawet węże. Niech one również jeszcze długo robią to, co zawsze robiły najlepiej. Unikać nas wszystkich! Szczerze mówiąc, myślę, że wszyscy będziemy o wiele szczęśliwsi, jeśli będziemy żyć i pozwolić naturze żyć obok nas. Wiem, że ja na pewno będę.









Follow us on social media