Tuk-tuk trząsł się na drodze, a gorące powietrze unosiło kosmyki włosów spod mojej czapki. W jednej ręce trzymałam aparat, a na kolanach niezręcznie balansował notatnik, gdy próbowałam uchwycić pędzący obok świat. Błysk szafranowej szaty. Pył unoszący się z pobocza drogi. Dym wijący się z miejsca, którego nie mogłam dostrzec. Zapach gotowanego jedzenia, benzyny i czegoś słodkiego, który na chwilę przedostawał się przez otwarte boki pojazdu, by zaraz zniknąć za nami.

Kambodża napływała na mnie szybciej, niż byłam w stanie to ogarnąć. Najbardziej pamiętam upał – sposób, w jaki osiadał na skórze, tkaninie i ścianach starożytnych świątyń.

To właśnie tam, podczas pięciodniowego warsztatu pisarskiego prowadzonego przez australijską pisarkę i mentorkę Jan Cornall z Writer’s Journey, zaczęłam uczyć się pisać. Nie przy biurku, nie poprzez intensywne zastanawianie się nad fabułą czy postaciami, ale dzięki temu, że poproszono mnie o pełniejsze zanurzenie się w świecie: ostrość limonki na języku, jedwab chłodno przesuwający się między palcami, zapach unoszący się z targu w popołudniowym upale, nagła cisza wewnątrz świątyni po zgiełku ulicy. Myślałam, że zbieram materiał do powieści. Patrząc teraz z perspektywy czasu, widzę, że działo się coś innego.

Mój świat był pełen pracy, pomysłów, obowiązków i planów. Wiedziałam, jak myśleć, osiągać cele i nieustannie iść naprzód. Ale gdzieś pośród tego całego ruchu inna część mnie zamarła. Ta zmysłowa, pełna wyobraźni kobieta we mnie, która instynktownie reagowała na piękno, muzykę, kolory, faktury i miejsca, zamilkła, czekając, aż znów ją dostrzegę.

I tam, w Kambodży, zaczęła się budzić.

Coś się dzieje, gdy powracamy do naszych zmysłów. Myśli tracą swoją moc. Świat staje się bliższy. Nie da się stać w kambodżańskim słońcu i doświadczać go jako abstrakcyjnej idei. Nie da się rozumowo ogarnąć zapachu trawy cytrynowej zgniatanej nożem ani chłodu cienia po upale drogi. Trzeba tam być. Trzeba to poczuć.

Powoli zrozumiałam, że to samo dotyczy pisania. Jeśli chciałam, by czytelnik wkroczył w świat bohaterki, najpierw sama musiałam w niego wkroczyć, by wiedzieć, jak powietrze ją muskało, jaki zapach do niej docierał, zanim dostrzegła jego źródło, i jakie wrażenie wywoływała w niej konkretna tkanina. A potem musiałam pójść dalej, ponieważ zmysły nie zatrzymują się na powierzchni rzeczy.

Zapach może przenieść nas o dziesiątki lat wstecz. Pomieszczenie może sprawić, że ciało się napina, zanim umysł zorientuje się, dlaczego. Utwór muzyczny może ponownie rozbudzić tęsknotę, o której sądziliśmy, że już ją odłożyliśmy na bok. Zmysły przenoszą nas do pamięci, a pamięć – do uczuć.

To właśnie tam naprawdę zaczęła się „Czerwona jedwabna sukienka”: od nauki ponownego odczuwania świata.

Wiele lat później, po ukończeniu książki i przeprowadzce do Portugalii, spotkałam Joana Nobre na konferencji TEDx Marvila w Lizbonie, gdzie obie występowałyśmy jako prelegentki. Joana, portugalska specjalistka od zapachów, mówiła o zapachach, pamięci i emocjach; ja mówiłam o celu jako algorytmie innowacji. Później, przy kieliszku wina w Galerii Sztuki Gulbenkiana, zapytałam ją, czy przeczytałaby „Czerwoną jedwabną sukienkę”.

Wideo: Krótki fragment z książki „The Red Silk Dress”, poświęcony zapachom, pamięci i zmysłom.

Kiedy otrzymałam jej rekomendację, były cztery słowa, które od razu wiedziałam, że chcę umieścić na okładce: „Elegancka, wciągająca, dyskretnie odważna

”. To właśnie do słowa „wciągająca” wciąż wracam.

Joana nie mogła wiedzieć o notatkach dotyczących kambodżańskich tuk-tuków ani o fragmentach wrażeń zmysłowych, których zbierania uczyłam się przez lata. A jednak oto była kobieta, której twórczość jest zakorzeniona w zapachu – jednym z naszych najbardziej sugestywnych zmysłów – i która dostrzegła to, co starałam się stworzyć: świat, do którego można wejść, a nie tylko go przeczytać.

Wśród osób, które spotkałam na tych warsztatach, była australijska dziennikarka i pisarka Diana Plater, autorka powieści „Whale Rock”. Podróżowała tymi samymi drogami i odczuwała ten sam upał. Po przeczytaniu mojej ukończonej powieści napisała, że przeniosła ją ona z powrotem do Kambodży, że niemal czuła zapach przypraw i odczuwała upał na swojej skórze. Kiedy przeczytałam te słowa, koło się zamknęło. Zebrane przez nas szczegóły nie były już tylko notatkami w dzienniku. Stały się atmosferą, emocjami, wspomnieniem, światem, do którego mogła wkroczyć inna osoba.

Źródło: Zdjęcie udostępnione; Autor: Klient; „The Red Silk Dress” z rekomendacją Joany Nobre: „Elegancka, wciągająca, dyskretnie odważna” na okładce.

Myślałam, że pojechałam do Kambodży, by nauczyć się pisać. Tak było. Ale uczyłam się też dostrzegać to, co mnie poruszało i karmiło, oraz rozumieć, że zmysłowość to nie tylko przyjemność, a piękno nie jest czymś frywolnym. Były to sposoby na ponowne stanięcie się tu i teraz.

Gdy zaczęłam się budzić, Claudette, kobieta będąca w centrum mojej opowieści, również zaczęła się budzić.

Ona nie jest mną, a jej historia nie jest moją. Wiedziałam jednak coś o tym, co oznacza, gdy część siebie milknie, o tym dziwnym bólu tęsknoty za życiem, którego jeszcze nie potrafiłam nazwać, oraz o dystansie między osobą, którą nauczyliśmy się być, a osobą w nas, proszącą o ujście na światło dzienne.

Im bardziej uczyłam się znów widzieć, wąchać, smakować, dotykać i odczuwać życie, tym bardziej ożywała zarówno kobieta na kartach powieści, jak i kobieta, która o niej pisała.

Jedenaście lat później dostrzegam coś, czego wtedy nie mogłam dostrzec. Myślałam, że próbuję uchwycić świat pędzący obok otwartych boków tuk-tuka, podnosząc aparat i robiąc notatki w notesie, bojąc się, że coś przeoczę.

W rzeczywistości to świat mnie uchwycił, wciągając mnie z powrotem do siebie i – powoli i cicho – z powrotem do samej siebie.

Gdzieś pomiędzy tym, co zauważyłam, a tym, co czułam, zaczęła żyć opowieść.

Dołącz do Natalie w salonie Red Silk w Howard’s Folly w Estremoz 26 września.

Aby przeczytać więcej felietonów Natalie, zapoznać się z książką „The Red Silk Dress” i jeszcze głębiej zanurzyć się w świecie Red Silk, odwiedź stronę
www.theredsilkdress.com

Źródło: Zdjęcie udostępnione; Autor: Carl Hinds;

O Natalie Turner

Natalie Turner to brytyjska pisarka, felietonistka, kuratorka kultury i doradczyni ds. przywództwa mieszkająca w Lizbonie. Jej debiutancka powieść „The Red Silk Dress” opowiada o tęsknocie, tożsamości i przebudzeniu w Kambodży, Malezji i Paryżu. Jest również autorką nagrodzonej książki „Yes, You Can Innovate”, twórczynią marki Red Silk oraz założycielką organizacji Women Who Lead.

Zdjęcie główne: Natalie Turner wraz z australijską dziennikarką i autorką książki „Whale Rock”, Dianą Plater, podczas podróży po Kambodży w ramach warsztatów pisarskich w 2015 roku.